Media społeczne czy społecznościowe? That is the question.

Czyli branży obraz własny. Nie dziwi mnie już że pryszczaci mediaplanerzy klepią bez (zbędnej) refleksji wszystkie zasłyszane „trędi” hasła branżowe. Jednak od naukowców spodziewałbym się czegoś innego. A często w pracach naukowych w Polsce stosuje się właśnie-  bezrefleksyjnie – określenie „media społecznościowe”, uznając że jest to właściwie tłumaczenie terminu „social media”. Trudno mi się z tym zgodzić. Powody takiego stanu rzeczy są dosyć oczywiste –  w oczach bezwładnej masy ekspertów „social media”=Facebook. A skoro „serwisy społecznościowe” – to i „media społecznościowe”. Nic bardziej błędnego. Zainteresowanych odsyłam do mojego wpisu o social media („Podział i klasyfikacja social media”) oraz do wpisu definiującego to pojęcie („Definicja social media”)....

Jak ma wyglądać „modernizacja” Kościoła?

Ostatnimi czasy mocno dostało się Kościołowi (krzyż i te sprawy). Teraz jednak wydaje się, że moda na kopanie oligarchów kościelnych za brak „modernizacji myślenia Kościoła” – przecież „czasy sie zmieniają, a Kościół się do nich nie dostosowuje” – minęła jak każdy sezonowy temat w mediach. Co nam jednak z tego zostało oprócz sloganu „krzyż podzielił Polaków”? Poza biciem piany i rzucaniem pustych frazesów w serwisach społecznościowych – niewiele. To że większość Polaków to w istocie ateiści (stosują „nauki kościoła” tylko wtedy, kiedy jest to im na rękę ), a polskie państwo wcale laickie nie jest – wiadomo od dawna. Warto tylko zastanowić się jak miałaby wyglądać...

Assange

zastanawiam się dlaczego, skoro dokumenty ujawnione przez Wikileaks „niczego specjalnego nie zawierają”, Assange nazywany jest terrorystą? To pytanie samo w sobie kryje odpowiedź. Z jednej strony rządzący światem demaskują całą politykę związaną z „walką z terroryzmem”. Od dzisiaj każdego, kto jest niewygodny z dowolnego powodu można nazwać terrorystą i ścigać z całą mocą ustalonego w innym przecież celu prawa. Taki wygodny wytrych. Co więcej, przecież jeśli ktoś jest „terrorysta” to nie trzeba mieć przeciw niemu żadnych dowodów. Ewentualnie można je spreparować, według zasady: „Dajcie człowieka paragraf się znajdzie”. Dobrze znamy ta retorykę, nieprawdaż? Różnica jednak jest taka, że dzisiaj żyjemy w tak zwanej demokracji i od establishmentu spodziewałbym się...

15 gniewnych, a może normalnych?

ludzi w Trybunale Konstytucyjnym. Mam wrażenie czasami, że wszystko co oczywiste w naszym kraju musi zostać powiedziane przez tą garstkę. Teraz akurat chodzi o wymuszenie nowelizacji prawa prasowego w zakresie sprostowania (jedna z ostatnich decyzji Trybunału). Sprawa jest stara jak demokracja w Polsce. Do tego SDP, czyli teoretycznie organ, który stawia sobie za cele „rzetelne informowanie społeczeństwa za pośrednictwem mediów” określa to jako sukces („Nareszcie ruszą prace nad Prawem prasowym”). Dodam, że według jednego z sędziów SN będzie to 19 próba nowelizacji ustawy. Cóż, pogratulować wytrwałości. Z efektywnością gorzej. Zresztą, dla mnie osobiście nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Podobnie jak...

Otwarta komunikacja w social media to Utopia czyli wygraj kubek

Tak, na końcu nie ma znaku zapytania. I najczęściej zamiast wysokopoziomowego „Utopia” można używać, bardziej swojskiego – ściema. Komunikacja, zwłaszcza taka nieskrępowana to nie tylko kwestia narzędzi (social media), ale przede wszystkim kultury, zaangażowania i szczerości. Firm na to nie stać. Zwłaszcza w Polsce. Często z bardzo przyziemnych, a zarazem praktycznych powodów: o ile możemy sobie wyobrazić  „sztukę i potrzebę prowadzenia uczciwej rozmowy – bez zakamuflowanych intencji i manipulacji”(1) z jedną lub kilkoma osobami, to z tysiącem na raz – już nie. To od strony technicznej. Druga warstwa, ta ważniejsza to skłonność i postawa samych firm (czytaj: zarządzających, którzy kulturę organizacyjną...

statsy

… o, widzę że się już jakaś odwiedzalność na tym blogu robi. Tak patrzę dzisiaj i widzę, że 100 osób dziennie tutaj zagląda. Chciałoby się powiedzieć keep walking…

Hieroglif: trawestacja stanu polskiego szkolnictwa wyższego

Jak powyżej i poniżej. Dzisiaj wykładam w Krakowie (ah, te wolne weekendy) i z jednej strony nie mogłem się powstrzymać aby nie uwiecznić tego co zobaczyłem obok tablicy (takiej już bez kredy i gąbki, ale za to z markerem i bliżej nie nazwanym przedmiotem, który w teorii ma ślad owego markera usuwać), a z drugiej poniższy obraz dopełnił proces moich przemyśleń (i doświadczeń) edukacyjnych. Można powiedzieć, że moje rozeznanie w temacie pozwala na formułowanie osądów (są i tacy, którzy robią to i bez rozeznania ;). W każdym razie jako student przeszedłem cztery różne uczelnie (od prywatnych, po państwowe i kościelne), wielokrotnie realizowałem z uczelniami projekty biznesowe i...

„Polskie” społeczności – Who cares?

Refleksja ta u mnie nie jest nowa: O ile jeszcze 2-3 lata temu żaden barcamp czy innej maści event branżowo-startup’owy nie mógł obejść się bez bandy rozemocjonowanych developerów próbujących założyć swoje społecznościowe Eldorado, o tyle teraz nawet największe polskie projekty social mediowe z trudnością przebijają się do świadomości społecznej (w tym i branżowej). blox, blip, nk, blogfrog (ktoś to jeszcze pamięta?), e-puls, goldenline, wykop, grono (szortlista z głowy) – mam nieodparte wrażenie, że wszystkie te projekty (i masa innych, których nie wymieniłem) tracą siłę rozpędu. Hype minął. Nie można wiecznie jechać na podwyższonych obrotach – to jedno. Drugie – to pewnie motywacja i wiara w to „że ma to jeszcze sens”. Polska branża internetowa (to szersze...

Konwersacja a social media

Tak sobie ostatnio myślę, że przecież w Polsce nie ma kultury konwersacji. Zatem jak można się spodziewać, że same narzędzia social media spowodują wytworzenie się kultury konwersacji (w miejsce dominującej u nas kultury rywalizacji). Często (czasem nawet zbyt często) wzorujemy się na matrycach korzystania z mediów społecznościowych w kręgu kultury zachodniej (do której dopiero aspirujemy, nawet jeśli na poziomie werbalnym i geograficzno-historycznym chcemy się tam już znajdować). Tymczasem w Polsce demokracja (z której to pojawieniem wiąże się rozwój otwartej kultury) jest bardzo młoda w naszym kraju. Nie ma nawet jak odnieść się do porównań z US czy z krajami EU15. Piszę to tym dlatego, ponieważ social media są...

Majtki z głów, czyli opera mydlana podlana hipokryzją

Nie tak dawno jeszcze serwis społecznościowy był czymś kompletnie obcym tak zwanej yntelygencji. No bo, jak można wrzucić do sieci swoje prywatne zdjęcia albo fotki z wakacji w Egipcie (koniecznie z piramidami w tle). Przecież społeczności to syf, nie ma tam żadnego kontentu, tylko dzieci neostrady i pokemony, No i jak można „tam” cały dzień siedzieć? Pamięć „lepszej” części społeczeństwa okazuje się jednak niezwykle krótka. Bo przecież trzeba być „trendi”, a najfajniej jest jak dużo komci mamy, i lajków. Jak widać social network obnaża głupotę bez względu na wykształcenie czy samopoczucie tak zwane własne. Oczywiście ważna jest racjonalizacja („oto jesteśmy świadkami Wielkiej Rewolucji”), aby wciąż...