Społeczna osobliwość

Pół roku temu pisałem o przemianach związanych z adaptacją nowych sposobów utrwalania wiedzy. Cykl ten nie został dokończony z braku czasu. Teraz dorzucę do tego tematu kilka kwestii. Pierwszym, jak się wydaje wartym odnotowania spostrzeżeniem jest, że kultura słowa pisanego (edukacja, nauka i wiedza oparta na słowie pisanym) jest przedstawiana w debacie na temat przemian cywilizacyjnych wyłącznie w pozytywnym świetle. Internet, nośniki cyfrowe czy „kultura obrazkowa” są uznawane za mniej wartościowe systemy (transmisji) wiedzy. Jak już wspominałem wcześniej, wiedza przekazywana za pomocą pisma, zwłaszcza w formie książek, charakteryzuje się precyzją, szczegółowością i jednoznacznością. Upowszechnienie się druku doprowadziło do popularyzacji i...

Człowiek w świecie cyfrowym (nowy alfabet) cz. 1

Czy tego chcemy, czy nie wciąż jednak żyjemy w „papierowym świecie”. I choć najmłodsze pokolenia wychowują się  – przynajmniej częściowo – w przestrzeni sieci, to jednak wciąż kształtowane są w dużym stopniu przez książkę i autorytety świata piśmiennego. Nasze państwo, podobnie jak większość liberalnych demokracji, utrzymuje kwestie piśmienności wysoko na liście priorytetów politycznych. Przekłada się to na system edukacyjny, który warunkowany „kultem słowa pisanego” z niechęcią patrzy na alternatywne systemy wiedzy. Z drugiej strony – należy jednak oddać sprawiedliwość takiemu, a nie innemu spojrzeniu na kształtowanie człowieka. Ponieważ nawet jeśli byśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie realizować edukacji w oparciu o inne...

„Ja” czy „my”?

Facebook to Disneyland. To piękne, idealne miejsce. To przestrzeń ukształtowana w oparciu o kulturę konsumpcjonizmu. Na Facebooku „trzeba bywać”, podobnie jak w dużym i znanym centrum handlowym. To taki „wielki świat”. Z drugiej strony, sieć to cała masa mniejszych lub większych serwisów pozbawionych oporów, mówiących wprost o ekstremach życia – czasami całkiem obrazowo. To dwa różne światy. Ich analiza etnograficzna pokaże nam co najmniej dwóch różnych użytkowników internetu. Jednak to nie takie proste. Facebook stanowi raczej przestrzeń publiczną, w ramach której powstrzymujemy się przed określonymi działaniami, prezentacją takich czy innych poglądów. Poza tą przestrzenią, poruszamy się po sieci znacznie szerzej i odważniej – tworzy...

Dystopia a utopia: Orwell a społeczeństwo cyfrowe

Internet stał się symboliczną reprezentacją tego wszystkiego, co utożsamiamy z postępem, ze „zmianą na lepsze”. „Nowe” postrzegamy jako lepsze niż „stare” – tak jakby za tymi określeniami kryło się coś więcej niż wskazanie kolejności.  Oczywiście, nie bez znaczenia jest kwestia następstwa – zastępowania „starych” rozwiązań, idei przez „nowe”. Jednak w dyskursie na temat przyszłości niezmienne dominuje pogląd, że współczesne technologie (utożsamiane z internetem) są czymś unikalnym i niepotykanym. Z jednej strony pomija się zawieralność „starych” idei w „nowych” (nowe idee nie pojawiły się przecież w pustce), a z drugiej – cyfrowe społeczeństwo przyszłości przedstawiane jest jako utopia realizująca niespełnione marzenie ludzkości związane z urzeczywistnieniem idei równości, demokracji i wolności. Zatem, ogólne...

Śmierć autora

Skoro rewolucja cyfrowa przeciwstawiana jest wynalazkowi Gutenberga, musi to oznaczać zastąpienie obecnego systemu wiedzy nowym – ze zmianą formy, sposobu oraz charakteru utrwalania i przekazywania informacji. Rewolucja cyfrowa to nie prosta digitalizacja, ale zmiana struktury wiedzy. Technologia umożliwia nam tworzenie kultury opartej zarówno na mowie, piśmie jak i telewizji (kultury multimedialnej). Kultura pisma nie jest multimedialna i opiera się na koncepcji autora, twórcy. W świecie cyfrowym trudno wyróżnić autora jako takiego. Nawet blogi tworzone są poprzez interakcję czytelników z autorem, a w jej wyniku powstaje finalna wartość. Sama skala zarówno ilości wytwarzanych informacji jak i to, jak dużo przekazów konsumujemy, sprawia że...

Ekologia – eufemizm klęski ludzkości

Skora już mowa o kryzysie ekonomicznym i upadku wartości. Przecież środowisko naturalne które nas otacza wegetuje. Ekologią nazywamy respirator inwestycyjny podtrzymujący środowisko w stabilnym stanie. Bez ograniczeń emisji dwutlenku węgla, benzyny bezołowiowej, ograniczeń połowów  i setek innych zakazów – na segregacji śmieci kończąc, naturalny ekosystem planety dawno byłby zniszczony. Nie licząc oczywiście zillionów zainwestowanych w źródła energii odnawialnej. Wojna na potencjał ekonomiczny oznacza dzisiaj wojnę na potencjał przemysłowy. Chiny są fabryką świata, a USA sklepem świata, cała reszta to nabywcy. Zmniejszenie emisji oznacza zmniejszenie produkcji lub wzrost jej kosztów. Tak czy inaczej, wzrost cen – czego nie chcą ani Chiny...

Tyrania kapitału

Od swego zarania (czyli mniej więcej od neolitu)  ludzkość była podzielona na wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych, toczących ze sobą nieustanną walkę. Dzisiaj opinia społeczna, będąca przecież wytworem epoki mediów, ciągle poszukuje winnych kryzysu finansowego. Zwykle, jako odpowiedzialne wskazywane są rządy lub rynki finansowe. Prowadzi to do prostego wniosku, że obecnie to establishment pełni rolę wyzyskiwaczy. Tyle tylko, że w demokracjach jest on w dużym stopniu wybieralny (rządy) lub zmienny jak w korporacjach – ta zmienność zresztą jest wskazywana jako argument za tym, że w rzeczywistości „klasa wyzyskiwaczy” nie istnieje. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ nie trudno odnaleźć analogię do podobnych dyskusji toczących się w czasie rewolucji przemysłowej pod...

Media są wytworem społeczeństwa a nie odwrotnie

prof. Bachmann pisze na łamach internetowego serwisu gazety (http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35764,9328642,Bachmann__Nedza_dziennikarstwa_w_czasach_internetu.html) o miałkości mediów obarczając winą za ten stan rzeczy internet/czasy internetu: „Oto nędza dziennikarstwa w czasach internetu.” Tyle tylko, że sieć to wyłącznie narzędzie w rękach ludzi. Oznacza to, że – jeśli w ogóle można mówić o odpowiedzialności – dotyczy ona nas samych. To trochę tak jak w powieściach z czasów rodzącej się rewolucji przemysłowej „winną” była zawsze maszyna parowa. Piszę o tym, bo publikacja tego tekstu zbiegła się z moim poprzednim wpisem. Ocena Bachmanna jest trafna. Tyle tylko, że niewiele z niej wynika. To trochę tak jakby nagle zacząć martwić się o Ewolucję i jej efekty. Czy tego chcemy czy nie, media są...

Względność rzeczywistości

Przyjmując za Einsteinem ogólną zasadę, że upływ czasu zależny jest od prędkości układu odniesienia w którym się go mierzy wydaje mi się że ta zasada na poziomie idei znajduje odzwieciedlenie nie tylko w fizyce, ale coraz częsciej w sferze życia i relacji społecznych. Innymi słowy – we współczesności. Czas opisuje ruch (w jednym z aspektów rozpatrywania czasu). Jednak jego upływ z punktu widzenia jednostki jest subiektywny (układ odniesienia). Często przecież mówimy, że czas płynie szybciej lub wolniej. Druga refleksja, do której wrócę (a która była oryginalna) jest taka, że system metryczny zaczyna odgrywać coraz mniejszą rolę we współczesnym społeczeństwie (w...