filozofia po góralsku czy filozofia na żądanie?

Sama potencjalność zmienia relacje. Filozofia samotności pozbawiona jest filozofii kolektywności. Integralność jest częścią tożsamości. Integralność pojawia się tam, gdzie jest obecna izolacja. Odmienność retoryk. Jeśli tworzymy coś, co pozbawione jest możliwości dekonstrukcji, pozbawiamy się kontroli. Jedynym sposobem adaptacji jest bycie-poza. Odrzucenie systemu jako holistycznej całości. Nie tylko, jako emanacji praktycznej, ale przede wszystkim jako spektrum filozoficznego. Pozostawiony, dostępny wgląd jest wglądem w bycie-poza. Jest tworzącym izolację, jest tworzącym tożsamość. Jest byciem-nie-tam – jest byciem tu.

Bycie-poza jest własną strukturą przekształceń nie integrującą się z byciem-tam. Filozofia samotności ma własną dynamikę, niezależną od przekształceń w ramach filozofii kolektywności. Suma zawsze będzie różna od części.

Ograniczenie możliwości podnosi stabilność, izolacja podnosi stabilność. To nierozwiązywalny dylemat – dualna natura relacji.

Szaleństwo nigdy nie jest samotne.

Kolektywny, to rozproszony, pozbawiony jedności, pozbawiony stałości. Nastawiony na procesy a nie na treści. Pozbawiony odpowiedzi, odpowiedzialności. Kolektywny to algorytmiczny. Kolektywny to nie-ja. Tożsamość jest zawsze pierwotna. Jednak podobnie jak kolektywność, samotność może być rozpatrywana w kategoriach złożoności indywidualnej. Wzrost złożoności wymiarów tożsamości – zgodnie z myślą o niepowtarzalności indywidualnego umysłu. Wraz ze wzrostem skali ludzkości, rośnie złożoność tego czym tożsamość jest, być może i być będzie.

Wzrost kolektywizmu nie jest do pogodzenia ze wzrostem wymiarów samotności. Tożsamość nie może być uniwersalna. Samotność jest patrzeniem-stąd. Umysł jest komputerem bez możliwości wymazania pamięci. Umysł jest samo-sterujący nawet w ramach kolektywnej-operacyjności. Uniwersalizm równie wiele łączy jak i równie wiele gubi. Tożsamość nie jest losowa, jest każdorazowo-konkretna w swojej meta-złożoności.

Uniwersalizm próbuje przekraczać granice samotności o każdorazowo-konkretnym wymiarze. Suma przeciwdziałań, suma obojętności, suma potencjalności relacji nigdy nie-jest-sumą, jest substancjalną złożonością integralności.