Tworzywo demiurga

Czytając prace klasyków, takich jak Goody, moje egzemplarze książek kończą jak notesy. Niemal każda strona zawiera notatki, komentarze i skreślenia.

Myślę, że podstawowym problemem całej literatury zajmującej się kwestią oralności i piśmienności, a zwłaszcza piśmienności, jest łączenie czy też przeciwstawianie piśmienności właśnie formom oralnym. O ile pismo można wyodrębnić i analizować jako zestaw komponentów, o tyle z oralnością, mową jest już zupełnie inaczej. Mowa jest swojego rodzaju „wyjściowym składnikiem” każdego systemu komunikacyjnego.

Jak zresztą zauważa sam Goody, radykalizm każdej rewolucji komunikacyjnej jest zawsze cząstkowy. Żadna bowiem rewolucja nie przekreśla doświadczeń człowieka. Między innymi dlatego wiemy w ogóle, że mamy do czynienia z rewolucją. Tak jest też przecież z pismem, które – z perspektywy mechanicznego czasu (Gutenberg) – nie tylko ukazuje nam swoje znaczenie (znaczenie „rewolucji”), ale przede wszystkim wskazuje skalę potencjalnych rewolucji komunikacyjnych (kolejnych, potencjalnych systemów komunikacji). Skoro pismo, to „trywialne” (z dzisiejszej perspektywy) narzędzie, było w stanie dokonać tak dużych przemian, to co są w stanie zrobić znacznie bardziej zaawansowane systemy?

Czy naprawdę uważamy alfabet za ostateczny system komunikacji?

Jeśli ulegamy (za)programowaniu przez pismo, to nigdy nie wydostaniemy się poza to, co możliwe dzięki niemu. Kultura oralna, kultura piśmienna, kultura komunikacji jednorazowej różnią się właśnie możliwościami dominujących mediów.

Subiektywizm, obiektywizm, natychmiastowość.

Natychmiastowość, nie opisująca się w kategoriach obiektywnych czy subiektywnych. Jeśli coś jest już, nie możemy mówić o interpretacji, ale o mediach odruchowych, o instynktowności. System komunikacyjny, który nie wymaga interpretacji dla działania, system w którym szybkość działania jest kluczowym aspektem struktury. Lepiej szybciej niż dokładniej, lepiej teraz niż za chwilę. Lepiej mniej ale szybciej.

Ruchome kontekstualizacje.

Wraz ze wzrostem szybkości komunikacji spada znaczenie dokładności tego, co i jak przekazujemy. Zawsze jest czas na korektę, uzupełnienie, rozszerzenie. Liczy się odświeżenie. Komunikacja nie przebiega już na osi wysyłam-odbieram – jest jak pociąg, którego początek jest już na stacji docelowej, a koniec jeszcze na początkowej. Nawet nie strumień, ale elastyczny cel, narzędzia i przeznaczenie. Możemy nawet wymienić w „międzyczasie” strony komunikacji (można przecież „wsiąść” i „wysiąść”).

Pismo i oralność są dodatkiem do komunikacji ruchomej. Definiującej swój alfabet w akcie komunikacji. Jednorazowe alfabety.

Trwałość zapisu nie jest zaletą ale wadą.

Kto nie chciałby książki, która jest zawsze aktualna?

To nie „żywa mowa” kształtuje dzisiaj naszą umysłowość, ale programistyczne tabele, algorytmy i wszystko to, co z formy pisemnej przemienia się w pismo-w-działaniu, maszynę piśmienną. „Martwe” tabele księgowego ożyły za sprawą mechanicznego mózgu i odgrywają swoją niesyntaktyczną pieśń.

Jak nazwać słowo pisane, które „przemawia samoistnie”? (prze-mawia).

Czy taka mówiąca piśmienność przekracza granice piśmienności?

Uniwersalizm wiąże się z istnieniem systemu. Przemawiające pismo jest ostatecznym uniwersalizmem. Nie potrzebuje już człowieka ani do prze-mówienia, ani do prze-czytania.

Uniwersalizm nie wymaga człowieka, wymaga jedynie ludzi.

Pismo kształci czytelników. Kogo kształci komunikacja jednorazowa?

Komunikacja jednorazowa nie zna dystansu.