Krawędzie chaosu

Mamy świat, w którym nic nie jest „proste”. Świadomość złożoności nie jest jednak czymś oczywistym, ani tym bardziej pożądanym. Właściwie wkraczamy dopiero w świadomość tego, czym złożoność jest. Złożoność, choć niezależna od człowieka, daje się coraz wyraźniej obserwować w najprostszych elementach świata – wzroście ilości impulsów (wcale nie „informacji”), jakie nas otaczają za sprawą internetu, czy nawet bardziej pierwotnego czynnika, coraz większej liczby nas samych – ludzi. Świadomość złożoności to świadomość ograniczeń i świadomość niedoskonałości. XXI wiek wyłania się powoli, jako wiek, w którym teorie Einsteina czy teorie kwantowe są traktowane, jako teorie klasyczne. W kontekście rozważań nad złożonością można je traktować wręcz, jako teorie antyczne (lub teatralne – z punktu wodzenia filozofii).

Antyk jest zresztą dobrą trampoliną do rozważań na dowolnym właściwie polu w zakresie complexity – od społecznych czy politycznych po stricte naukowe. Obciążenie Zachodu myśleniem i życiem na modłę antyczną jest wręcz wszechobecne. Asymilacyjna polityka imigracyjna UE nie jest niczym innym jak powieleniem polityki rzymskiej. Demokracja, podobnie jak w antycznych Atenach, jest demokracją bogatych. System prawny, w dalszym ciągu, jest systemem terytorialnym, itd. Zresztą powyższy akapit jest najlepszym dowodem na wyzwania, jakie przynosi złożoność – jest klęską uproszczeń. Dla każdego z powyższych przykładów sam mogę przytoczyć z łatwością argumenty przeciwne.

via http://27.media.tumblr.com/tumblr_lg2m7zfdYX1qcaa8wo1_500.jpg

Co zatem jest prawdą? Czy istnieje „prosta prawda”? Teoria złożoności to teoria, która mówi, że każdy działający system kieruje się swoimi własnymi, indywidualnymi zasadami, które w każdej chwili mogą okazać się inne, niż przed chwilą. W każdej chwili mogą się również „wyczerpać” i system ulegnie dezintegracji (rozpad, połączenie z innym systemem, przeobrażenie w system o innym charakterze). Dlatego np. czytając książki socjologów z lat ’60, ‘70, ’80 czy ’90 wiemy z góry, że opisują oni pewnego rodzaju systemy społeczne, które wtedy istniały. Dzisiaj już ich nie ma, podobnie jak kultury, wartości i wielu innych elementów, które pozbawiają relewantności tamte opisy. Oczywiście potencjalne analogie do dzisiejszej rzeczywistości są o tyle zasadne, o ile odnoszą się do podobieństw do wybranych zasad samoorganizacji, które w ten czy inny sposób emanują ze współczesnych systemów społecznych. Samoorganizacja, to ogólnie rozumiany stopień zorganizowania, zakres złożoności oraz stopnień „skomplikowania” (wewnętrzna dynamika systemu, bez znaczenia dla wyników).

Przy czym – znowu – samo słowo „system” przywołuje zbyt wiele kalek pojęciowych, aby mogło być dalej użyteczne. To zresztą symptomatyczne, jak wiele dziedzin nauki i filozofii akademickiej mierzy się z problemem aparatu pojęciowego. To kolejny zresztą wkład do samego pojęcia złożoności. Dlatego dla systemów rozpatrywanych z punktu widzenia złożoności będę używał pojęcia „systemy skorelowane”.

Systemy złożone są „dynamicznymi systemami otwartymi”, a zatem nie takimi systemami, jakie mamy na myśli używając potocznie słowa „system”. W istocie nawet „systemy informatyczne” coraz częściej przyjmują formę systemów skorelowanych. W czasach usieciowienia nie istnieją, bowiem „niezależnie”. Podobnie zresztą jak ciało ludzkie, które, traktowane jako „system biologiczny”, jest otwarte zarówno na korelację ze światem wirusów i bakterii, jak i na korelację z systemem zupełnie innego rodzaju, jakim jest „system mentalny” świata idei innych ludzi. Te dwa przykładowe korelaty systemu biologicznego nie są jedynymi. Na każdy organizm wpływ ma przecież „system fizyczny” (np. grawitacja, pogoda) czy „system edukacyjny”. Zapewne zdajemy sobie obecnie sprawę z istnienia jedynie z ułamka „systemów”, z którymi jesteśmy skorelowani. Autonomiczne lub nie, decyzje podejmowane w ramach człowieka, traktowanego jako system biologiczny, są jedynie wąskim aspektem tego, w jaki sposób funkcjonuje dany system (korelat).

Jednym z kluczowych problemów złożoności jest wrażliwość na warunki początkowe. To jednak zbyt mało. Moim zdaniem trzeba mówić o warunkach początkowych każdej „transakcji” w systemie skorelowanym (każdy może przecież okazać się kolejnym „początkiem”), w której każda inna minimalna zmiana konfiguracji warunków transakcji może prowadzić do całkiem innego, kolejnego (lub współistniejącego) stanu układu. Takie podejście jednak ma pewną istotną wadę z punktu widzenia „poznawalności praw” rządzących określonym systemem, np. „społeczeństwem”. Ilość danych, zależności, relacji, ich parametrów, zmienności w czasie czy w ogóle (primo) wymykanie się normatywności systemu matematycznego sprawia, że „zasady” (ramy) te posiadają cechę „nieweryfikowalności”. W tym sensie, aby w ogóle spróbować zrozumieć pojęcie złożoności, musimy nie tylko zmienić język, w jakim staramy się myśleć o complexity, ale w ogóle powołać nowe modele rozumienia.

W praktyce, największym ćwiczeniem rozumowym, jakie musimy wykonać w kontekście złożoności, jest pogodzenie się ze świadomością niemożności poznania „praw rządzących” złożonością (patrz wpis „Model jako błąd”). Innymi słowy – nasza wola, indywidualna czy kolektywna jest tylko jednym z wielu korelatów. A to oznacza, niezwykle ograniczoną lub wręcz losową zdolność do prawidłowego prognozowania, nawet na nasz własny temat.

To niezwykle ciekawy aspekt, ponieważ dotychczas za systemy inteligentne uważano systemy zdolne do antycypacji, czyli takie, które skutecznie wykorzystują „modele przyczynowo-skutkowe”. Jednak w myśl teorii złożoności, nigdy nie może być mowy o wzięciu pod uwagę wszystkich przyczyn (warunków wyjściowych transakcji), ani nawet tych „najważniejszych” (jak mam wskazać najważniejsze, skoro nie jesteśmy wskazać wszystkich?).

Wydaje się zatem, że w świetle teorii złożoności, nie da się utrzymać dłużej koncepcji Wszechświata jako superkomputera, a „reguł systemów” jako jego „wewnętrznych algorytmów”. Podejście to zakłada istnienie tzw. „general interaction” (patrz „teoria wszystkiego”), czyli – nawet nieskończenie odległej, ale współzależności wszystkich korelatów, w ramach kierunku upływu czasu (arrow of time). Przyjmując ten tok myślenia trzeba by raczej powiedzieć o „general collapse” – zapadaniu się systemów (jeśli czas upływa tylko w jednym kierunku, nigdy nie będziemy w stanie poznać wyjściowych warunków, jakie mogły mieć wpływ na obecnie obserwowane wyniki).

Systemy złożone nie poddają się bowiem rozkładowi na „czynniki pierwsze” (pierwsze przyczyny, elementarne składowe, podsystemy, itp.) które możemy przeanalizować pod kątem zrozumienia tego, co otrzymamy „na wyjściu” (kartezjanizm). Dzieje się tak, ponieważ tylko bardzo specyficzny i niezwykle wrażliwy na zaburzenia zestaw czynników, może prowadzić do określonych rezultatów. W tym sensie pewne wyniki są „nieodtwarzalne (niepowtarzalne), co sugeruje kluczowe znaczenie dwóch elementów: przypadkowości i nieodwracalności.

via http://whatspastisprologue.tumblr.com/page/28

Metateoria złożoności oznacza przejście od praw rządzących elementami, do poszukiwania zasad rządzących całością (emergencja). Przy czym nie istnieje możliwość wytłumaczenia ogólnych zasad kierujących systemem, na podstawie analizy jego składników, ich własności lub relacji pomiędzy nimi –

„Złożoność jest własnością modelu, która sprawia, że trudno określić zachowanie układu w danej reprezentacji matematycznej, nawet gdy dana jest niemal pełna informacja o składnikach układu i o ich wzajemnych relacjach” (Edmonds).

Dla Van Dijka

„proces oddalenia czasowo-przestrzennego charakteryzuje się nie tylko rozszerzaniem przestrzeni i czasu, ale również kurczeniem się przestrzeni i skracaniem czasu.”

Jeśli zatem czaso-przestrzeń jest w rzeczywistości „wirtualnym naczyniem” (czaso-przestrzeń jako framework), które nie posiada właściwości kwantowych (Hossenfelder), to nie mamy innego wyjścia, niż porzucić zrozumienie na rzecz tego, co dostępne. Rzeczywistość nie składa się z materii, ale ze struktury i relacji w obrębie cząstek elementarnych na dowolnym poziomie zorganizowania (złożoności). Przy czym przyczyną braku zdolności do prognozowania korelatów są ich wewnętrzne własności a nie stopień ich złożoności – co pośrednio możemy wnioskować z teorii strun (na obecnym poziomie jej dostępności).

To zresztą kolejna przesłanka, za twierdzeniem, że nie istnieje prawda, a tylko rzeczywistość – coś, co możemy określić jako stan prawdo-podobny. Uproszczone, modelowe myślenie w tym kierunku sugeruje Gershenson, wskazując na rozróżnianie istnienia absolutnego i istnienia relatywnego. Przy czym, z mojego punktu widzenia, jest to raczej rozróżnienie na absolutną rzeczywistość relacji i relatywną prawdę materii. W tym sensie ptolemeuszowy geocentryzm jest „prawdziwą” reprezentacją relacji i „fałszywym” obrazem materii.

To co sprawia, że pewne systemy zwracają określony wynik transakcji – reakcję – jest tak naprawdę jedynie wynikiem uproszczenia obserwacyjnego (mierzymy tylko te dane, które mogą prowadzić do skończonej ilości wniosków). Najlepszym przykładem tego typu ograniczenia, wynikającego z modelu myślowego, jest sama złożoność, której przeciwstawiana jest prostota – coś może być „proste”, a jeśli takie nie jest – uznajemy to za „złożone”. Przy czym, za „złożone” uznajemy takie systemy, co do których mamy przekonanie, że są „wytłumaczalne”, tzn. że istnieją w nich (co prawda trudno dostępne) zbiory reguł, które nimi „kierują”. W uproszczeniu – takie systemy, które są w stanie dostarczać antycypowalnych wyników.

Bez względu na stopnień zorganizowania („prosty-złożony”), za przeciwieństwo systemów w ogóle uznawany jest chaos. Bez względu jednak na stopień złożoności systemu jest on pewną formą organizacji, uporządkowania. Np. samochód jest znacznie bardziej „skomplikowanym” systemem niż rower, jednak dostarcza on podobnie przewidywalnych, uporządkowanych wyników (przy czym złożone układy dynamiczne nie muszą być skomplikowane, np. „wieloelementowe” co, na zupełnie innym poziomie wspiera tylko koncepcję istnienia „anty-materii” jako elementu konstytutywnego Wszechświata).

via: http://everythingyoulovetohate.tumblr.com/post/10393936058

Istotą rozumienia złożoności jest to, w jaki sposób uporządkowanie są systemy złożone (dynamiczne) – „prawa kierujące korelatami” lub inaczej – w jaki sposób złożone systemy dostarczają przewidywalnych wyników. W jaki sposób dynamiczne, nieliniowe, niekontrolowalne i pozostające w ciągłej reorganizacji systemy złożone, są w stanie zwracać przewidywalne wyniki? W tym kontekście warto sięgnąć do pojęcia tzw. „złożoności efektywnej”, która charakteryzuje się

„krytyczną równowagą pomiędzy porządkiem a chaosem, zachodzącą przy lub blisko tak zwanej krawędzi chaosu” (Wadhawan).

Zatem centralnym problemem staje się pojęcie tzw. spontanicznej samoorganizacji (Prigogine), co wydaje się znacznie bardziej wykraczać poza podejście ewolucyjne. Samoorganizacja (coś istotnie innego niż samosterowalność) to zdolność systemu do wzrostu własnej złożoności, uporządkowania, zmiany organizacji, funkcji w ramach transakcji z dostępnymi korelatami. Przypomina to bardzo definicję cybernetyki, z tą różnica, że mówimy tak naprawdę nie o wybranych systemach (organizacjach, uporządkowaniach), ale o całości systemów jako takich, które właśnie poprzez transakcje informacyjne (mechanisms of feedback), prowadzą do zmiany stopnia zorganizowania systemu. To o tyle ciekawe, że dotyka to teorii informacji, teorii mediów i w ogóle czegoś, co można określić jako „komunikację systemów” lub być może trafniej – translokacji systemów.

Na poziomie komunikacji i mediów społecznych (organizacji społecznej) połączeniem spontaniczności, chaosu i uporządkowania jest system anarchiczny. Cechy tego typu organizacji (systemów współzależności, sposobu „zorganizowania się” a nie „organizacji” w tradycyjnym rozumieniu) opisuje Ward. Są to:

(1) niewymuszona partycypacja (patrz: podstawowa cecha social media),

(2) nakierowanie na wykonanie określonej funkcji/zadań (social media: funkcja kontrolna – „4 władza”),

(3) istnienie tylko czasowe (temporalność) do chwili wykonania zadania/wypełnienia swojej roli (social media: spontaniczna, natychmiastowa mobilizacja i samoorganizacja społeczna oraz podobnie szybkie wygaszanie się protestów – „rozejście się do domów”) oraz

(4) propagują się poprzez relacje bezpośrednie (face-to-face, w dzisiejszych czasach poprzez usieciowienie).

Całość problemu złożoności jest dla mnie przede wszytkim ciekawa od strony złożoności efektywnej, która łączy się z innym, zasadniczym pojęciem jakie rozważałem do tej pory – pojęciem innowacji (destrukturalizacji, która także wiążę się z pewnym granicznym stanem – critical path /postęp/ progres podąża ścieżką krytyczną).

W powyższym kontekście z jednej strony uderza ciągła wiara w zależność przyczynowo-skutkową i bazującym na niej przekonaniu o skuteczności tego modelu dla celów prognostycznych, a z drugiej wyłaniającą się z powyższych rozważań bliska zależność potocznie rozumianego „chaosu” i efektywnej złożoności w kontekście społecznym. Jednym z takich korelatów wydają się być media społeczne – dynamiczne, nieliniowe, niekontrolowalne i pozostające w ciągłej reorganizacji systemy („losowa infosfera”), w których odtworzenie „pierwotnych przyczyn” pozostaje poza możliwościami nauki.