Informacja jako towar

Czy też środek wymiany gospodarki wirtualnej. Czy Facebook, Google czy jakakolwiek inna witryna (Web) lub aplikacja (internet) jest bezpłatna (darmowa)? Nie. Ponieważ rynek informacji, jest dzisiaj takim samym rynkiem jak każdy inny, a informacje konkurują dzisiaj pomiędzy sobą jak każdy inny towar. Podobnie jak dla Marksa praca, tak informacja stała się towarem, który wystawiamy na sprzedaż (choć na razie jest to raczej okres pańszczyźniany). I podobnie jak praca, informacja jest akumulowana w kapitał informacyjny, który przestaje być naszą własnością. I z czasem, wraz z „postępem”, wzrasta asymetria informacyjna. Informacja, podobnie jak praca jest towarem szczególnym, bo związanym z człowiekiem. Przy czym trzeba rozróżnić pojęcie informacji i danych. Dane tworzą dopiero co najmniej dwie połączone informacje. Można zaczem przyjąć, że dane są odpowiednikiem kapitału. Oczywiście trudno wyobrazić sobie stan, w którym „sprzedamy wszystkie informacje o sobie” (tak jak dzisiaj sprzedajmy pracę), jednak informacja w znacznie większym stopniu niż praca wpływa na integralność człowieka. Można sobie bowiem łatwo wyobrazić „pracę wyłącznie dla pieniędzy” (w skrajnych z punktu widzenia jednostki warunkach fizycznych czy psychicznych), jednak nie pozbawienia człowieka kontroli na informacją lub zewnętrznego określania takiego czy innego poziomu kontroli nad informacją. Ponieważ oznacza to algorytmizację człowieka. Pozaintegralna kontrola informacji jest zawsze takim, czy innym totalitaryzmem. Człowiek i integralność to synonimy. Oczywiście ludzie często „nie kontrolują swojego życia” lub „tracą nad nim kontrolę”, ale nie jest to stan systemowy. Google traktuje ludzi jak algorytmy, dla niego są źródłem danych („źródłem pracy”), którą wykonują za „wirtualny” wikt i opierunek. Tyle tylko, że dzisiaj nie jesteśmy przypisani do ziemi, ale stajemy się przywiązani do czegoś co należy określić jako „technologie danych”.

Informacja to najmniejsza część integralności człowieka.