Integralność, uniwersalność i wolność jako chaos, czyli perspektywy kontekstów

Ostatnio wszyscy walczą o integralność. Przy czym to, co dla jednych jest integralnością, dla pozostałych jest dezintegracją i podziałem. Programy spójności nastawione są na różnorodność. I to nas wcale już nie dziwi, ponieważ w istocie, jeśli do czegokolwiek wydajemy się dążyć (na poziomie działań a nie rynku idei), to dążymy do integralności infrastruktury intelektualnej. Sieć, chmura, piana. Struktura wydaje się być tylko warstwą umożliwiającą, ale nie urzeczywistniającą (strukturą struktur). Przy czym ta integralność, w najprostszym ujęciu rozumiana jako integralność geografii wydaje się rechotem hipokryzji w świecie dwóch logik przestrzennych społeczeństwa. Bo przecież drugim wymiarem integralności jest chaos.

Dlatego warto zapytać czy wolność może być integralna? Czy wolność jest tylko solidnie wyglądającą iluzją? Czy w uniwersalnym świecie może istnieć wolność? Być może, tak jak demokracja, tak i wolność przynależy do nowożytności (rozumianej jako kontynuacja starożytności). Nie ma już dobra i zła, jest to, co legalnie i nielegalne. A nowe prawa są wprowadzane lub uchylane każdego dnia w zależności od potrzeb i okoliczności.

Nie burzymy już świątyń, my je delegalizujemy. Obok budujemy nowe. Właściwie każdy stawia dzisiaj świątynie dowolnemu bogu lub bogom. Ideom, które tak jak koncepcja boskości wydają się ostateczne. Ostateczność to spadek, który odziedziczyliśmy po nowożytności.

Ale idee w takim samym stopniu przynależą do „teraz” jak cmentarze przynależą do społeczeństwa. Idee to zbiór koncepcji, które zostały już porzucone. Porzuciliśmy również ideę idei. To podwójne porzucenie jest jakimś charakterem epoki, nowym weimarem. W tej „podwójnej logice” analogii do klęski liberalnej demokracji do której doprowadził skrajny pluralizm populizm niepohamowanej nowoczesności, jak i w zwykłej logice geograficznej – Nowy Weimar to zarówno IKEA (Bauhaus) jak i muzeum Goethego (w tym miejscu chciałoby się teatralnie wykrzyknąć: – Ależ nie zapomnijmy o Schillerze! Zgodnie z założeniem, że na początku był czyn, ale słowo umrze ostatnie.). Tak jak siła ulega intelektowi, tak intelekt ustępuje sile.

Dzisiejsze „teraz”, dzisiejsze „życie” jest upojeniem. To jest metoda uniwersalna. Urzeczywistniamy kody kulturowe, urzeczywistniamy perspektywy kontekstów, meblujemy, jesteśmy marketingiem samych siebie. Uniwersalność wygrywa, kiedy nie przegrywa. Uniwersalność jest asymetrią. Nie jest chaosem, jest porządkiem – strukturą struktur. Nadczłowiekiem przypalającym popcorn. Przy czym współczesny Nadczłowiek powinien być kimś całkowicie pozbawionym woli działania.

Uniwersalność jest ekwiwalentyzmem.