Definicja prywatności

”Społeczne aspekty nowych mediów” – komentarz (cz. 4)

Kiedy piszę te słowa, społeczne znaczenie pojęcia prywatności uległo zużyciu moralnemu. Za sprawą PRISM szeroka opinia publiczna zrozumiała, że Internet jest narzędziem kontroli (proceduralna wizja ICT w demokracji), a nie wolności. Co więcej, wydaje się, że wraz z nagłośnieniem faktu istnienia zorganizowanego systemu łamania prywatności, weszliśmy w nowy, społeczny etap usieciowienia. Choć na poziomie wartości społecznych – prywatność pojedynczych jednostek została poświęcona na rzecz kolektywnego „dobra” zborowości, to systemowo musimy mówić raczej o poświęceniu prywatności wszystkich obywateli, w imię obrony klasycznego modelu organizacji społeczeństw. Tym samym znowu wracamy do rozważania jednej z głównych tez Castellsa – dwóch logik przestrzennych społeczeństwa.

Prywatność w społeczeństwie sieci jest luksusem dostępnym dla nielicznych elit. Skoro bowiem koszt pozostawania poza siecią rośnie wraz z jej poszerzaniem się, to na pozostawanie poza nią będą mogli sobie pozwolić tylko niektórzy. Tylko członkowie tej grupy będą w stanie schronić się za zasłoną embarga informacyjnego, przedstawiając w sieci jedynie wirtualne wyobrażenie swojej tożsamości. Zaprogramowaną emanację osobowości, która żyje w oderwaniu od fizyczności jej właściciela – który jednocześnie jest tworzywem tej internetowej tożsamości. W tym sensie fizyczna rzeczywistość, w świetle postępującej digitalizacji kolejnych sfer życia, stanie się w istocie – rzeczywistością równoległą dla nielicznych.

Z drugiej strony obnażenie faktu, że możliwość zachowania prywatności w sieci jest tylko pozorem, prowadzi do istotnych problemów z zachowaniem tożsamości przez jednostki. Jeśli bowiem każdy człowiek musi zakładać, że wszystko co znajduje się w sieci jest potencjalnie dostępne dla wszystkich, musi jednocześnie zdać sobie sprawę, że utracił wolność w zakresie udostępniania informacji na swój temat.

Pojęcie prywatności staje się powoli przestarzałym ujęciem w analizie społeczeństwa, a zwłaszcza społeczeństwa usieciowionego, którego uczestnicy nie próbują wyrażać swoich potrzeb w kategoriach prywatności. Można w ogóle powiedzieć, że prywatność nie jest stanem w którym występuje społeczeństwo usieciowione. Wciąż jednak wielu autorów próbuje analizować kwestie prywatności, pomimo tego, że stopniowo ulega ona zatarciu.

Przechodząc do „Social Aspects of New Media” – van Dijk zdaje się potwierdzać opisane powyżej procesy i zjawiska, wskazując, że często w praktyce potrzeba prywatności była przyporządkowania „historycznie prymitywnej organizacji społecznej i technologii” (Barrington Moore, 1984). Według van Dijka „u progu XXI wieku jednostka została podporządkowana dość zaawansowanej organizacji społecznej i technologii”.

Według Moore’a prywatność to „potrzeba  wykonywania niektórych intymnych czynności w odosobnieniu, spędzania pewnej ilości czasu z dala od innych ludzi i braku obowiązku dzielenia się niektórymi poglądami i zrachowaniami z grupą lub wspólnotą” (1984). Co w świetle cech społeczeństwa usieciowionego nie wydaje się możliwe do utrzymania. Z jednej strony „pozostawanie w odosobnieniu” może występować jedynie wtedy, kiedy pozostajemy poza siecią – co jest sprzeczne podstawową cechą społeczeństwa usieciowionego. Ponieważ w społeczeństwie cyfrowym człowiek nigdy nie pozostaje „z  dala od innych ludzi”, a społeczeństwo sieci nie posługuje się absolutną logiką czasu („pewna ilość czasu”) zastosowaną w powyższym opisie Moore’a – to należy przyjąć, że w istocie zarówno van Dijk, jak i Moore przedstawiają definicję prywatności pasującą wyłącznie do społeczeństwa klasycznego (według mnie definicji prywatności dla społeczeństwa usieciowionego nie da się po prostu zaproponować, ponieważ „prywatność” nie jest wymiarem w jakim ono występuje).

Podobne ujęcie wydaje się być zaprogramowane w kolejnej definicji prywatności jaką przytacza autor. Według Roberta Holmesa, prywatność to „wolność od naruszania tych obszarów życia jednostki, w których explicite lub implicite nie udostępniła innym” (1995). Postulat ten nie może zostać zrealizowany ponieważ istotą społeczeństwa sieci jest udostępnianie i kooperacja oparta na uwspólnionych informacjach, które kierują się własną logiką. Informacja oddziela się od człowieka i staje się samodzielnym podmiotem w ramach sieci propagacji.

Jak słusznie zauważa van Dijk, dzisiaj nie mówimy już tak naprawdę o ochronie prywatności, ale o ochronie danych osobowych. Nieuchronnie prowadzi to do zawężenia idei prywatności. Miedzy innymi dlatego van Dijk proponuje rozróżnianie rodzajów prywatności na:

  • prywatność fizyczną (prawo do selektywnej intymności) – możliwa do utrzymania tylko pozornie, ze względu na rozwój technologii biometrycznych i przetwarzania indywidualnych kodów DNA.
  • prywatność relacyjną (prawo do selektywnego nawiązywania relacji z innymi) – niemożliwa do utrzymania, ze względu na powszechny monitoring w miejscach publicznych i pół-publicznych.
  • prywatność informacyjną (prawo do wybiórczego ujawniania informacji) – niemożliwa do utrzymania ze względu na istotę usieciowienia i podmiotowość informacji.

Co wydaje się istotne w rozważaniach nad adekwatnością pojęcia prywatności – kluczem dla dalszej analizy tego zagadnienia jest „informacja” i prawo do jej kontroli (inaczej: prawo do kontroli informacji). W dużej części sprawa PRISM dotyczy tak naprawdę nie konfliktu na osi obywatele-rządy na tle tego, kto powinien posiadać prawo do kontroli informacji których explicite lub implicite nie chcieliśmy udostępnić, ale zderzenia pomiędzy prawami samosterowności sieci (rekonfiguracji i autokontroli) a logiką centralnej kontroli. Jest to zatem próba narzucenia wielowymiarowej logice sieci klasycznego paradygmatu społecznego.

W rozdziale dotyczącym prywatności i autonomii osobistej van Dijk porusza jeszcze kilka ważnych elementów związanych z kwestią praw i wolności. Na co dzień nie zauważamy w jak dużym stopniu usieciowienie narzuca na jednostki własną logikę – „Każda technologia komunikacyjna wywiera na nas presję, abyśmy pozostawali w jej zasięgu w każdym miejscu i przez cały czas. (…) Nawet jeśli uda nam się odciąć od systemów komunikacyjnych, coraz częściej musimy się z tego faktu tłumaczyć. Jest to groźne dla autonomii osobistej, ponieważ kurczy się naturalna przestrzeń, do której możemy się wycofać i w której możemy się cieszyć samotnością.” Według van Dijka możliwość wycofania się do „świątyni samotności” wpływała na efektywność komunikacji, bowiem w sytuacji w której „człowiek jest w każdej chwili osiągalny dla innych” – prowadzi początkowo do znacznego wzrostu ilości przesyłanych komunikatów, które po fakcie wydają się trywialne. [podać definicję osiągalności w sieci]

Z powyższej analizy wynika kilka istotnych wniosków – z jednej strony mamy rzeczywiście do czynienia z kurczeniem się przestrzeni dla autonomii osobistej oraz zniesieniem pojęcia prywatności. Z drugiej van Dijk, wskazując na „błahość informacji” będących wynikiem aktów komunikacji, stara się je oceniać z punktu widzenia tradycyjnej teorii mediów oraz nie uwzględnia relacyjnego zysku jaki może być udziałem przetwarzania nawet „trywialnych” informacji. Według założeń teorii mediów społecznych, dzięki kolektywnej inteligencji , jednostkowo mało wartościowe, ale niezwykle liczne informacje (co wynika wprost z założeń van Dijka) mogą posłużyć do uzyskania takich samych lub wartościowszych wniosków, co oparcie się na kilku „nie-błahych” informacjach. W klasycznym rozumieniu teorii mediów zakłada się bowiem brak partycypacji społecznej w procesie mediowym oraz nie zalicza się do tego procesu interpretacji społecznych informacji, a zatem – kluczowego elementu mediów przynależnych społeczeństwu usieciowionemu.

Sieć jest medium o cechach systemu – łączy urządzenia i ludzi”, zrozumienie technologii sieci wymaga zupełnie nowego podejścia. Według Herberta Kubicka i Arno Rolfa (1985), których przytacza van Dijk, sieć próbowano analizować, poprzez analogie do modelu maszyny – „sprzęt i oprogramowania traktowano jako odrębne instrumenty zajmujące określoną przestrzeń i pełniące specyficzne funkcje (…) których konsekwencje działań można obliczać i na nie wpływać. Jednak model ten przestał przystawać do logiki sieci i powinien zostać zastąpiony modelem, w którym analizie poddaje się również  „implementację usieciowienia w istniejących procesach społecznych”. Teoria mediów społecznych i filozofii web 2.0 w całości wpisuje się w takie właśnie ujęcie kwestii sieci jako systemu społecznego wspartego obliczeniowo.


Komentarze – „Społeczne aspekty nowych mediów”, Jan van Dijk.
Część 1 – Społeczeństwo sieci
Część 2 – Własna dynamika procesu informacyjnego
Część 3 – ICT i wizje demokracji
Część 4 – Definicja prywatności
Część 5 – Struktura społeczna
Część 6 – Komunikacja, edukacja, wiedza