ICT i wizje demokracji

”Społeczne aspekty nowych mediów”, władza i polityka – komentarz (cz. 3)

Jan van Dijk w rozdziale „Władza i polityka” proponuje schemat sieciowej struktury systemu politycznego. Jednak wydaje się, że model ten stara się raczej opisać i pogodzić stan, który Castells nazywa „dwoma logikami społeczeństwa”.  W dalszym ciągu ujęcie van Dijka jest zakorzenione w logice „społeczeństwa granic” – jego instytucjach i logice ujmowania teorii władzy. Z mojego punktu widzenia propozycje van Dijka są nie do utrzymania, zwłaszcza w odniesieniu do tradycyjnego aparatu pojęciowego np. „rozmytych granic” (systemu politycznego). Van Dijk próbuje wykorzystać do opisu zjawisk o innej niż dotychczas logice stare metody pomiaru (socjologiczny aparat logiczno-pojęciowy przynależny społeczeństwu granic – wynikający z punktu widzenia określonej umowy „wykonywania pomiarów” społeczeństwa). Jednak przyjmując za wcześniejszymi rozważaniami na tym blogu, że sam charakter czasowo-przestrzenny usieciowienia sprawia, iż mamy do czynienia z obiektem (przedmiotem badań) o cechach realnie rozmytych, powinniśmy się raczej skłaniać do podejścia ugruntowanego w filozofii kwantów. Zatem z punktu widzenia obiektu badań  – „społeczeństwa w ciągłym ruchu”, w którym procesy społeczne poddawane są nieustannej rekonfiguracji (podlegają ciągłej negocjacji). Takie podejście niewątpliwie utrudnia analizę wpływu poszczególnych czynników na te procesy. Wydaje się bowiem, że w zależności od podejścia do badania społeczeństwa cyfrowego, możemy uzyskiwać uzyskamy różne wyniki. Reasumując, można powiedzieć, że /granica/ nie jest stanem w którym występuje społeczeństwo usieciowione. Zatem rozważanie procesów społecznych społeczeństwa usieciowionego z punktu widzenia dotychczasowych wymiarów niejako wprowadza – w tym przypadku – /społeczeństwo usieciowione/ w sytuację właściwą dla tego badania i z zasady zaburza aktualny stan obiektu badań. W efekcie „społeczeństwo bez granic” otrzymuje postać „społeczeństwa z rozmytymi granicami” co nie jest satysfakcjonujące dla żadnego z podejść (zasada nieoznaczoności Heisenberga?).

Przechodząc jednak od rozważań nad aparatem pojęciowym do komentowania wizji demokracji w kontekście rozwoju technologii zawartych w „Społecznych aspektach nowych mediów” warte podkreślenia myśli zebrałem poniżej.

Według van Dijka „państwo nie znika, ale dzieli się na instytucje połączone sieciami” i dalej „państwo, polityka i demokracja nie mogą funkcjonować bez wsparcia (…) sił spoza obszaru polityki instytucjonalnej” (za Slaughter, 2004). Wydaje się, że koncepcja ta ponownie próbuje przyporządkować zjawisko o nowej logice dotychczasowym wymiarom. Bowiem pojęcie „instytucji” oznacza ponowne przyjęcie, że społeczeństwo sieciowe tworzy, przejmuje lub wykorzystuje instytucje. Założenie, którego moim zdaniem na tym etapie nie można w sposób uprawniony postawić.  Z drugiej strony nawet van Dijk (a trzeba pamiętać, ze ujmuje on opisywane zjawiska z punktu widzenia teorii mediów) stwierdza, że na skutek rozwoju ICT model państwa ulega zmianie w kierunku usieciowienia, a tym samym nie może ono opierać się wyłącznie na podejściu instytucjonalnym (nie może funkcjonować bez wkładu obywateli).

W tym kontekście trafnym ujęciem jest, cytowane przez van Dijka, spojrzenie Guéhenno (1993):
„W epoce sieci relacja miedzy obywatelami a społeczeństwem konkuruje z nieskończoną liczbą połączeń, jakie obywatele nawiązują z innymi podmiotami. Polityka bez wątpienia nie jest najważniejszym czynnikiem organizującym życie ludzi i społeczeństwa; wydaje się podrzędną aktywnością, sztucznym wytworem, który nie rozwiązuje już praktycznie żadnych problemów zmieniającego się świata”. Jest to podejście tożsame ze sformułowanym w ramach teorii mediów społecznych twierdzeniem, że „informacje konkurują na rynku między sobą tak samo jak każdy inny produkt” lub też bezpośrednimi założeniami definicji social media, że „informacje są dystrybuowane tak szeroko jak tego wymagają”, co również wprost wynika z założenia samosterowalności przestrzeni sfery publicznej i w ogóle logiki społecznej społeczeństwa sieci. Aspekt nieskończoności wpisuje się również w koncepcję losowej infosfery.

Jan van Dijk zwraca jednak uwagę na to – co wydaje się niezwykle rzadko obecne w dyskursie publicznym – że „rozwój ICT niekoniecznie leży w interesie demokracji”. „Władza może trafić w ręce sił mniej demokratycznych” [castellsowe protokoły komunikacyjne narzucane i kontrolowane przez wielkie korporacje takie jak np. chmury] lub nawet niedemokratycznych, poza tym nasza opinia na temat rzekomo pozytywnego wpływu ICT na demokrację zależy w całości od przyjętej wizji demokracji”. W tym kontekście van Dijk wyróżnia sześć wizji demokracji, w podziale na dwa nurty:

Nurt „wzmacniania demokracji instytucjonalnej”

  • Demokracja proceduralna. Wykorzystanie ICT do wzmocnienia polityki instytucjonalnej, czyli centrum systemu politycznego. Takie podejście wynika wprost z obserwowanej dzisiaj dezintegracji państwa narodowego (patrz Castells i państwo sieciowe). Podstawą tej wizji jest proceduralne rozumienie demokracji według którego podstawą demokracji są akty prawne i zasady, w tym przede wszystkim trójpodział władzy oraz przedstawicielstwo. Wyzwania przed jakim staje dzisiaj demokracja legalistyczna, to konieczność procesowania znacznie większej ilości informacji niż wcześniej (patrz: „oczytany umysł” – biurokracja jako ślepa uliczka piśmiennictwa). W tej wizji nowe technologie mają usprawnić działanie państwa i administracji, zwiększyć bezpieczeństwo obywateli (?) oraz zapewnić rządowi i administracji większe wsparcie obywateli poprzez wsparcie dwukierunkowej (instytucjonalnej) komunikacji dwukierunkowego przepływu informacji.
  • Wykorzystania usieciowienia głównie w celu prowadzenia kampanii informacyjnych i wyborczych, innymi słowy do wzmacniania rynku idei, co w założeniu ma pomóc obywatelom w dokonaniu wyboru pomiędzy określonymi siłami politycznymi. Ta wizja zdobywa największe poparcie w demokracjach opartych o system dwupartyjny lub prezydencki.

Nurt  „uspołeczniania polityki”

  • Demokracja plebiscytowa wedle której wszelkie decyzje mają zapadać w referendach lub plebiscytach. Główny nacisk położony jest na demokrację bezpośrednią a nie przedstawicielską (patrz też „Demokracja partycypacyjna – przyszły model”).
  • Demokracja pluralistyczna – gdzie nacisk jest stawiany na proces kształtowania opinii w obrębie organizacji społecznych i między nimi. Wydaje się, że w przypadku sprawy ACTA tym co zawiodło, była właśnie niedostateczność uprocesowienia kształtowania opinii. Najważniejsza cechą tej wizji jest pluralizm w debacie społecznej. Łączy ona cechy demokracji bezpośredniej i przedstawicielskiej.
  • Demokracja partycypacyjna –zakładająca uspołecznienie polityki poprzez promowanie aktywnego uczestnictwa. Jej założeniem jest maksymalnie włączanie obywateli w proces demokratyczny. Kluczem dla jej urzeczywistnienia jest zapewnienie gwarancja powszechnego dostępu do sieci (co postuluje Castells, patrz „Władza komunikacji” i inni – dostęp do Internetu powinien być zaliczony do zakresu podstawowych praw obywatelskich)
  • Wizja libertariańska – łączy podejście pluralistyczne i plebiscytowe, a jej źródłem są wartości pionierów Internetu czy radykalnych ruchów socjalistycznych lat ’60 i ’70. Jest to wizja wielonurtowa. Wskazuje na znaczenie autonomiczności polityki prowadzonej przez obywateli. W swoim najbardziej radykalnym ujęciu twierdzi, że polityka instytucjonalna wyczerpała się i zostanie zastąpiona przez nowe realia polityczne, u podstaw których znajdują się sieci – „centralizacja, zbiurokratyzowanie i zacofanie polityki instytucjonalnej jest tak wielkie, że nie spełnia ona oczekiwań i nie jest w stanie rozwiązywać większości problemów współczesnego społeczeństwa”. W tym ujęciu odnaleźć można zarówno cytowane powyżej myśli Guéhenno jak i podstawy teorii mediów społecznych (definicja social media). Przy czym według samego van Dijka obecny model społeczeństwa ma zostać zastąpiony połączeniem demokracji internetowej (nowa sfera publiczna) i gospodarki wolnorynkowej (castellsowy „kapitalizm nowego typu”, którego źródłem wzrostu są innowacje, jednak Castells nie precyzując terminu „innowacje” nie wyklucza zatem również innowacji społecznych i systemu społecznego).

Niewątpliwą słabością wszystkich wymienionych podejść, być może z wyjątkiem wizji libertariańskiej, jest nieuwzględnienie scenariuszy wykraczających poza modyfikacje sytemu demokratycznego jako wizji organizującej społeczeństwo – innymi słowy alternatyw dla demokracji i kapitalizmu.


Komentarze – „Społeczne aspekty nowych mediów”, Jan van Dijk.
Część 1 – Społeczeństwo sieci
Część 2 – Własna dynamika procesu informacyjnego
Część 3 – ICT i wizje demokracji
Część 4 – Definicja prywatności
Część 5 – Struktura społeczna
Część 6 – Komunikacja, edukacja, wiedza