Dwie logiki przestrzenne społeczeństwa, Castells – komentarz (cz. 5)

To piąty komentarz do „Społeczeństwa sieci” Manuela Castellsa.  Założenia przyświecające komentarzom zamieściłem w pierwszym wpisie z tego cyklu. Piąty i kończący serię wpis będzie zapewne trochę dłuższy niż pozostałe, ale właściwie wyczerpuje on ciekawe z mojego punktu widzenia fragmenty „The Rise of The Network Society”. Wszystkie komentarze można znaleźć w tej kategorii.

Przede wszystkim od jakiegoś już czasu nie poruszałam na blogu kwestii technicznych i technologicznych nierozerwalnie związanych z Internetem.  Szczegółowo podsumowałem i wytłumaczyłem tę kwestię we wpisie o modelu rozwoju Internetu. Zresztą sam Castells również nie skupia się na technologii w swojej książce. Warto jednak odnotować, że nie jest to czynnik pozbawiony wpływu na obserwowane na poziomie społecznym procesy przemian. Tak naprawdę dostęp do technologii stanowi punkt wejścia do społeczeństwa usieciowionego oraz jego, specyficznie rozumianej, geografii. Obecnie, w Polsce i na świecie, wciąż jesteśmy na etapie inwestycji infrastrukturalnych w szeroko rozumiany sektor ICT, których celem jest przede wszystkim urzeczywistnienie prawa dostępu do sieci, a w praktyce – usieciowienie społeczeństw. Jednak jak podnosi Castells nie jest to rozwój symetryczny, bowiem „Infrastruktura techniczna, która tworzy tę sieć, definiuje nową przestrzeń, w bardzo podobny sposób jak koleje definiują „regiony gospodarcze” i „rynki narodowe”. Innymi słowy dostęp do sieci, pomijając na chwilę jakość tego dostępu, wpływa bezpośrednio na definiowanie przestrzeni usieciowionego społeczeństwa. Przy czym, podobnie jak to miało miejsce z innymi technologiami komunikacyjnymi (w tym przypadku przywołanie przez autora przykładu kolei jest całkiem zasadne, bowiem w przeszłości, kiedy informacja posiadała formę fizyczną, to głównie transport pełnił w społeczeństwach funkcje komunikacyjnie) kluczowym, choć nie zawsze decydującym czynnikiem przestrzeniotwórczym jest zasada pierwszeństwa. Ośrodki społeczne, które jako pierwsze zaadoptowały technologie sieciowe, z czasem stają się głównymi węzłami przestrzeni usieciowionego społeczeństwa. W tym sensie nowe społeczeństwo charakteryzuje się „geografią” zdeterminowaną w ten właśnie sposób. Należy przy tym zwrócić uwagę, że przestrzeń ta również ulega przemianom wraz z tym, jak technologie cyfrowe kolejnych generacji zastępują zarzucane rozwiązania. Z taką sytuacją mamy zresztą obecnie do czynienia. Sieciowa przestrzeń ukształtowana przez przeglądarkę internetową (technologia cyfrowa pierwszej generacji) jest modyfikowana przez mobilny sposób korzystania z Internetu (technologie cyfrowe drugiej generacji). W tym kontekście, choć powiązane również z globalnymi przemianami ekonomiczno-politycznymi, społeczeństwo usieciowione staje się znacznie bardziej skupione wokół centrów w Azji niż, jak dotychczas wokół USA i Europy. Internet przeglądarkowy narodził się i rozprzestrzenił się („prawo pierwszeństwa”) właśnie w ośrodkach kultury zachodniej, natomiast społeczeństwa azjatyckie jako pierwsze masowo zaadaptowały „usieciowienie mobilne” i wyprzedzają pod tym względem resztę świata (infrastruktura, adaptacja społeczna, czy też wyróżniona powyżej jakość technologii).

Poza aspektem dostępności infrastruktury technicznej, drugim, choć nie tak znaczącym elementem wpływającym na kształtowanie się przestrzeni społeczeństwa sieci, jest jakość, rozumiana najczęściej jako szybkość i stabilność dostępnych łączy internetowych. Jakość infrastruktury przekłada się wprost na tempo wirtualizacji życia oraz na zakres tej wirtualizacji.

W tym kontekście Castells poświęca również sporo uwagi przemianom przestrzeni fizycznej. Przede wszystkim pisze o zmieniającej się roli miasta w społeczeństwie, jako głównego ośrodka jego organizacji i życia. Skoro przestrzeń fizyczna jest wtórna dla przestrzeni nie-fizycznej, to rola miasta jako węzła usieciowionego społeczeństwa również maleje. Innymi słowy, miasta jakie do tej pory znaliśmy, i w ogóle znaczenie fizycznych miejsc, zmienia się. Ma to bezpośrednie przełożenie na nowe sposoby organizacji przestrzeni fizycznej: „Gdy napięcia społeczne rosną, a miasta chylą się ku upadkowi, elity chronią się za murami „grodzonych osiedli” [gated communities]”. „Nowe społeczeństwo” nie jest związane z konkretnym, zlokalizowanym systemem wartości i tradycji: „(…) symbole międzynarodowej kultury, której tożsamość nie jest związana z żadnym określonym społeczeństwem, lecz z członkostwem w kręgach menadżerskich informacyjnej gospodarki, przecinającym globalne spektrum kulturowe”. Zatem zamknięte fizycznie społeczności należy rozumieć jako rozproszone fizycznie, ale zjednoczone wirtualnie grupy tego samego uniwersalnego społeczeństwa, które będzie w stanie odnaleźć się równie dobrze wszędzie, gdzie odnajdzie gated community. Członkowie „menadżerskich kręgów informacyjnej gospodarki” nie są związani z konkretnymi lokalizacjami – podobnie jak dzisiaj pracownicy globalnych korporacji (i ich rodziny) są mobilni i co kilka lat zmieniają nie tylko miasta czy kraje, w których mieszkają, ale nawet kontynenty. Wciąż jednak pozostają członkami tego samego usieciowionego społeczeństwa. Temat transformacji pracy, zatrudnienia i kształcenia opisałem w pierwszym komentarzu do Castellsa.

Jednak zastąpienie więzi opartej na kulturze wynikającej z miejsca, na kulturę kolażu pociąga za sobą (z konieczności) zmianę języka i stylu porozumiewania się – „Preferowanym sposobem wyrazu staje się ironia. (…) Tylko bowiem będąc przy końcu historii, możemy teraz mieszać wszystko, co znaliśmy wcześniej. Ponieważ nie przynależymy już do żadnego miejsca, żadnej kultury. (…) Uwolnienie od kulturowych kodów skrywa w rzeczywistości ucieczkę od historycznie zakorzenionych społeczeństw”. Co ciekawe, ironia jako sposób wypowiedzi jest oparta na zaburzeniu przyczynowo-skutkowej struktury rzeczywistości (opisywałem problem „rzeczywistej wirtualności” w poprzednim wpisie). Być może zatem, obserwowany współcześnie prześmiewczy, przemieszany i zdystansowany „język serwisów społecznościowych” jest właśnie dowodem na odrywanie się społeczeństwa od swoich fizycznych korzeni? Pisałem o tym w refleksji na temat kultury emblematów.

Jak pisze Castells współczesna dychotomia społeczna, której „efektem jest strukturalne rozszczepienie między dwiema logikami przestrzennymi, (…) grozi załamaniem kanałów komunikacyjnych w społeczeństwie”. Myślę, że polskie społeczeństwo ze względu na swoje społeczno-historyczne uwarunkowania szczególnie wyraźnie odczuwa zderzenie tych dwóch „logik przestrzennych”. Wyraża się to w rosnącej polaryzacji i radykalizacji sceny społeczno-politycznej w Polsce, która jest rozdzielona właśnie na poziomie wartości wynikających z kultury opartej na miejscu (wartości patriotyczne, religijne, rodzinne, formalizm, poszukiwanie oparcia w historii, autorytetach, hierarchii, etc.) i wartości kultury kolażu (uniwersalizm, multikulturowość, samosterowalność, przepływ, życie w chmurze, poszukiwanie oparcia w przyszłości). Wydaje się, że bez względu na indywidualne preferencje i ocenę, mamy do czynienia, jak to ujmuje prof. Alain Touraine, „kresem społeczeństwa”. „Dominująca tendencja kieruje się ku horyzontowi usieciowionej, ahistorycznej przestrzeni przepływów, dążąc do narzucenia jej logiki na porozrzucane, pokawałkowane miejsca, coraz bardziej ze sobą niepowiązane, coraz mniej zdolne podzielać kulturowe kody”. Poprzez usieciowienie nie tylko powstaje nowy twór społeczny, swojego rodzaju nadspołeczeństwo, ale jednocześnie obserwujemy dezintegrację dotychczasowych społeczeństw  – zerwanie z jednością terytorialną i kulturową, rozmyciem tożsamości społecznej, a w efekcie z zanikiem instytucji społecznych i zastąpienie ich ideą kolektywnej inteligencji.

Warto zwrócić uwagę, że idea ta pojawiła się w tym roku również w dyskursie politycznym w Polsce. W lutym 2012 roku Janusz Palikot został publicznie skrytykowany, za słowa: „Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości”. W kontekście zaprezentowanych przeze mnie komentarzy do „Społeczeństwa sieci” (i abstrahując od ocen politycznych) należy ją uznać za najbardziej niezrozumianą wypowiedź roku, a być może i dekady. Osobiście przypomina mi to sprawę utworu „Born in the U.S.A.”, która w podobny sposób, została mylnie zinterpretowana przez otoczenie i samego prezydenta Reagana. Co ciekawe, według samego autora utwór odnosił się do bardzo podobnych zagadanień jak opisywane powyżej: „spiritual crisis, in which man is left lost… It’s like he has nothing left to tie him into society anymore. He’s isolated from the government. Isolated from his family…” (Bruce Springsteen, źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Born_in_the_U.S.A._(song))

W swojej hipotezie dotyczącej społeczeństwa sieciowego Castells posuwa się zresztą nawet dalej – „Proponuję hipotezę, że społeczeństwo sieciowe charakteryzuje załamaniem rytmów, zarówno biologicznych, jak i społecznych, powiązanych z pojęciem cyklu życia”. Co można interpretować jako całkowite uniezależnienie się od natury (rytm biologiczny). Ma to swoje odzwierciedlenie w postrzeganiu starości we współczesnym społeczeństwie: „(…) starzenie się było takim przywilejem, że niosło ze sobą szacunek z powodu unikalnego źródła doświadczenia i mądrości”. Zresztą nie tylko w kontekście zmierzchu autorytetów, ale w kilku innych miejscach autor odnosi się do zrewidowanego pojęcia czasu, w tym do stosunku nowego społeczeństwa do śmierci (a właściwie do wymazania śmierci ze społecznej sfery pojęciowej). Ma to związek z, jak to określa Castells, „bezczasowym czasem – dominującą temporalnością naszego społeczeństwa”.

„Bezczasowy czas pojawia się, gdy cechy danego kontekstu, a mianowicie, paradygmat informacyjny i sieciowe społeczeństwo, wywołują systemowe zakłócenia w sekwencyjnym porządku zjawisk występujących w danym kontekście.”  I dalej „Te zakłócenia mogą przybrać formę kompresji zachodzenia zjawisk, dążącej do natychmiastowości, lub też inaczej, powstawać przez wprowadzenie przypadkowej nieciągłości w sekwencję. (patrz opisywana przeze mnie Losowa infosfera) Eliminacja sekwencjonowania tworzy niezróżnicowany czas, który jest równoznaczny wieczności”.

W ostatnim zaprezentowanym modelu rozwoju Internetu opisywałem losową infosferę jako docelowy stan do którego zmierza ewolucja przestrzeni społecznej. Wykorzystując słowa Castellsa o bezczasowym czasie mogę zaproponować zatem w końcu jej bardziej precyzyjną definicję:

Losowa infosfera to sekwencja natychmiastowej, przypadkowej nieciągłości.

Na tym zakończę komentowanie myśli Manuela Castellsa zawartych w „The Rise of The Network Society”. Pozostałe komentarze zostały podlinkowane w tekście lub znajdują się tutaj.


Komentarze – „Społeczeństwo sieci”, Manuel Castells.
Część 1 – Globalizacja czy uniwersalizacja?
Część 2 – Paradygmat technologii informacyjnej
Część 3 – Internet is the Culture
Część 4 – Rzeczywista wirtualność Castellsa
Część 5 – Dwie logiki przestrzenne społeczeństwa