Model ewolucji internetu: wersja 0.4; Etapy rozwoju mediów społecznych; Przyszłość sfery publicznej;

W tym wpisie postaram się połączyć trzy różne obszary składające się na jedno, jak myślę, zagadnienie. Stąd długość tytułu.

Moje rozważania w ciągu ostatnich lat ewoluowały od podejścia technologicznego przez komunikacyjne (media) w stronę podejścia społecznego. Chcąc, nie chcąc doprowadziło mnie to do konieczności sformułowania twierdzenia, że internet nie może być rozpatrywany w oderwaniu od mediów społecznych (social media), a te z kolei nie mogą być rozpatrywane w oderwaniu od społeczeństwa. Te trzy obszary stanowią zatem jedność – swego rodzaju triadę wzajemnie powiązanych i oddziałujących na siebie czynników (Technologia-Komunikacja-Społeczeństwo).

Jednym z powodów dla których zarzuciłem pisanie poprzedniego bloga, była konkluzja, że „technologia jest jedynie warstwą umożliwiającą – czy też zapewniającą – komunikację. Zatem, internet to nie „technologia”, ale raczej psychologia czy też socjologia”. Analizując to z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć, że było to wynikiem uświadomienia sobie, że technologia nie jest decydującym czynnikiem (w istocie jest współdecydującym) procesów które możemy obserwować, a które są skutkiem upowszechnienia i rozrostu się sieci.

Z drugiej strony, rozczarowanie związane z brakiem możliwości uzyskania odpowiedzi w obszarze technologicznym, skłoniło mnie do przejścia w stronę motywacji jakie kierują ludźmi w procesach komunikacyjnych – analizy mediów, głównie z punktu widzenia pojedynczego człowieka – „użytkownika”. Ta „psychologia mediów indywidualnych” była wynikiem powstania nowego zjawiska związanego ze zmianą roli człowieka z konsumenta, odbiorcy, widza w twórcę mediów. Aby zrozumieć „nowe media” nie sposób nie odnieść się do problematyki mediów i komunikacji w ogóle, a zatem – stron, motywacji, dynamiki, warunkowania, przebiegu, charakteru, przyczyn, skutków i wielu innych jej aspektów.

Komunikacja to przepływ idei pomiędzy ośrodkami. Stąd już niedaleka droga do konkluzji, że próba wnioskowania na podstawie analizy pojedynczych czy nawet grupowych procesów komunikacyjnych nie pozwoli wyciągnąć wiążących wniosków ogólnych. Obecnie zatem w dużej części staram się odnaleźć te zależności na poziomie społeczeństwa. Paradoksalnie, doprowadziło mnie to do punku wyjścia – czyli do technologii. Narzędzia, z jednej strony kierunkują rozwój społeczeństw (czcionka drukarska, maszyna parowa), a z drugiej – ich stosowanie prowadzi do ewolucji idei jakimi kieruje się społeczeństwo.

Zatem ten „punkt wyjścia” okazał się jednocześnie elementem, który udzielił – choć być może nie wszystkich – odpowiedzi dotyczących roli sieci. „Społeczeństwo cyfrowe” określa taki stan, w którym człowieka nie można rozpatrywać w oderwaniu od technologii (i odwrotnie). Co więcej, nie są to wzajemnie oddziałujące na siebie stany, ale jeden organizm zdeterminowany technologicznie.

Analizując rozwój internetu i jego przyszłość biorę zatem pod uwagę zarówno rozwój technologiczny (narzędzia) jak i rozwój społeczny (idee). Ten punkt widzenia pozwala na odrzucenie czynników nie wpływających na kierunek przemian (wtórność, ślepe uliczki) i jednoczesne wyodrębnienie tych kluczowych. Biorąc pod uwagę że społeczeństwo jest determinującym internet (technologia) czynnikiem, a jednocześnie mając świadomość kierunku w jakim zmierza obecnie rozwój technologiczny (jakie idee go kierunkują), należy przyjąć, że media społeczne będą miały i będą mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju internetu (i odwrotnie). Jednocześnie zarówno pojęcie mediów społecznych (social media) jak i samego internetu podlega tak dynamicznym przemianom, że skłania to do założenia, że proces ten nie zostanie nagle powstrzymany. Jedynymi zatem granicami które da się wzajemnie wyznaczyć w tym rozwoju są sama technologia i samo społeczeństwo.

Przyglądając się historycznym etapom rozwoju internetu należy również uznać, że wszelkie poboczne wobec „technologii społecznych” rozwiązania nie są istotne dla dalszych rozważań. Z tego punktu widzenia, wszelkie zjawiska pozbawione „społecznego charakteru”, takie jak np. media instytucjonalne stanowią raczej emanację starego fizycznego świata w przestrzeni cyfrowej. Są zatem jedynie „digitalizacją” a nie „cyfryzacją”. W tym kontekście horyzontalne portale internetowe są szczytowym etapem rozwoju prasy, pod względem idei nie stanowią bowiem istotnego kroku naprzód.

Skupiając się zatem na społecznym aspekcie internetu, którego emanacją są „media społeczne” można dojść do wniosku, że internet zarówno pod względem technologicznym jak i społecznym dąży w kierunku tworzenia coraz bardziej złożonych układów. Droga ta rozpoczęła się właśnie z chwilą odrzucenia przez ludzi zdigitalizowanej wersji internetu – który stanowił jedynie „elektroniczną wersję” świata fizycznego. Obecnie obserwowane zjawiska jednoznacznie wskazują na uniezależnienie się sfery internetowej (która poza samą siecią obejmuje technologie mobilne i bezprzewodowe) od sfery wyłącznie fizycznej (materialna rzeczywistość). Społeczeństwo cyfrowe jest w tym kontekście czymś więcej niż „społeczeństwem używającym internetu”.

Ewolucja społecznego wykorzystania internetu rozpoczęła się wraz z pierwszymi grupami, listami dyskusyjnymi i forami. Z czasem do tej grupy dołączyły blogi. Narzędzia ta miały charakter rozproszony i wyizolowany od samej sieci jak i innych mediów społecznych. Nie tworzyły jeszcze żadnej sieci. Z czasem w ich ramach zaczęły powstawać funkcjonalne i tematyczne sieci mediów społecznościowych – blogosfera, wikisfera czy tweetosfera (sieć mikroblogów i mikroblogujących). Tworzyły one zatem częściowo otwarte układy. Sytuacja ta zaczęła się stopniowo zmieniać wraz z ukształtowaniem się serwisów social networking. Dominować zaczęły znacznie bardziej otwarte portale grup zawodowych, pokoleniowych (właściwie głównie skierowane do jednego pokolenia – młodych) czy w końcu portale o charakterze narodowym. Te trzy pierwsze etapy rozwoju internetu charakteryzowały się jednak pewną społeczną wtórnością wobec istniejących wcześniej sposobów i systemów organizacji społecznej. Stanowiły one rozszerzoną za sprawą rozwoju technologii adaptację tego co znaliśmy wcześniej. Stanowiły zatem raczej postęp w zakresie skali, szybkości, dostępności, ale nie jakości. Myślę, że do tego właśnie momentu możliwe było stosowanie pojęcia „świata wirtualnego”. Charakter tych rozwiązań sprawiał bowiem, że mogły one przejąć tylko niewielką część aktywności człowieka – zwirtualizować tylko niektóre obszary życia. W ten sposób nie wpływały one na dokonanie się istotnych przewartościowań w życiu społecznym. Wydaje się, że również do tego momentu określenie „media społeczne” oddawało istotę zadań jakie realizowały te narzędzia.

Obecnie jednak znajdujemy się na etapie przechodzenia od wąsko pojmowanej roli technologii – sprowadzanej do komunikacji (media). Kolejnym etapem rozwoju internetu będzie nie pojedynczy, nawet relatywnie otwarty system (struktura) ale chmura bez stałej struktury połączeń (dlatego między innymi należy odrzucić ujęcie mediowe). Obecnie największe serwisy social networking, choć poosiadają zasięg globalny, działają wciąż w oparciu o pojęcie narodowości (języka), kultury czy konkretnych funkcji. Pewne już obecne elementy wskazują jednak na kierunek tych przemian. Z jednej strony rozwój technologiczny zmierzający do stworzenia jednej uniwersalnej tożsamości sieciowej i utworzenia tak zwanej „chmury” w ramach której użytkownik będzie mógł poruszać się bez przeszkód. Z drugiej obserwowane postawy i kierunki wykorzystywania obecnych rozwiązań zaczynają już przeczyć strukturalnemu podejściu to tworzenia tych rozwiązań. Coraz więcej relacji i połączeń ma charakter przygodny i jest tworzone ad hoc. Charakteryzują się one także różną trwałością. Sposób korzystania z sieci social networking stopniowo się zmienia – maleje rola definiowanych przez użytkownika połączeń w sieci społecznej („znajomi”), a rośnie rola przypadku (element losowości). To zjawisko można określić „komunikacją spotkaniową” przez analogię do pojęcia „libacji spotkaniowej”. Nota bene konotacje uzależnieniowe są tutaj również jak najbardziej na miejscu, bowiem „komunikacja spotkaniowa” objawiająca się wyczekiwaniem na chętnych do rozmowy w sieci, etapy jej przebiegu i sam jej charakter może skłaniać do wniosku o „uzależnienie od komunikacji” (co wydaje się właściwszym określeniem niż „uzależnienie od internetu”). Z drugiej strony same platformy społeczne idą w kierunku połączeń o charakterze otwartym – coraz rzadziej konieczna jest zgoda użytkownika na przesłanie komunikatu, co znowu zwiększa rolę przypadkowości a zmniejsza intencjonalności komunikacji (choć jej nie wyklucza). Otwartość platform przejawia się również w coraz większej integracji z innymi narzędziami sieciowymi (co zachodzi w obie strony). Facebook z jednej strony jest obecny na wielu różych platformach w sieci, a z drugiej różne platformy są obecne na samym portalu („ułomna chmura”).

Internet tworzy obecnie pewną przestrzeń czy też sferę publiczną. Określenie tego „tworu” nie jest możliwe jednoznacznie – co wskazuje jednocześnie na jego nowość. Pojęcie przestrzeni, zwłaszcza przestrzeni publicznej odwołuje się do fizycznych lokalizacji dostępnych dla wszystkich zainteresowanych. W intrenecie de facto nie mamy do czynienia z – nawet metaforycznie rozumianą – publiczną przestrzenią, ponieważ państwo nie tworzy takich przestrzeni. Wszelkie przestrzenie w których dokonuje się społeczna aktywność w sieci znajdują się w rękach prywatnych (wyjątkiem może być np. Wikipedia), są zatem w świetle dotychczasowej definicji przestrzeniami pseudo-publicznymi. Z kolei sfera publiczna jest związana z niefizycznym obszarem dyskursu społecznego. Dzisiaj również trudno mówić o istnieniu takiej sfery w odniesieniu do sieci ponieważ media społeczne nie stanowią jeszcze wystarczająco „uwspólnionego” obszaru. Problem ten musi zostać zatem rozwiązany w przyszłości jeśli zakładamy, że internet ma stać się „połączeniem technologii i społeczeństwa”.

Internet dąży do wytworzenia sfery w której będą zachodzić społeczne procesy komunikacyjne na każdym poziomie, a zatem do stworzenia światowego systemu komunikacyjnego – infosfery, która ostatecznie obejmie wszystkie media, ludzi i technologie komunikacyjne.

Równolegle to tych przemian – o charakterze fundamentalnym dla organizacji społecznej – zmienia się rola samych narzędzi komunikacji. Pierwotnie grupy i fora internetowe wykorzystywały wyłącznie słowo pisane (tekst) . Z czasem możliwości komunikacyjne rozszerzyły się o obrazy i wideo. Obecnie komunikacja odbywa się za pomocą różnorodnych nośników informacji, w tym zupełnie nowego i przynależnego sieci – aplikacji (interaktywne multimedium). I choć wytworzenie się indywidulanego narzędzia komunikacji należy uznać za znaczące, nie ma ono jeszcze w pełni oryginalnego charakteru. Stanowi konwergencję znanych już wcześniej mechanizmów i narzędzi. Nie stanowi zatem „rozszerzenia rzeczywistości”.

Przedstawiony model obejmuje szereg kompleksowych i szczegółowych zagadnień. Technologia i nauki społeczne stoją w praktyce dyskursu społecznego na przeciwległych biegunach, a jeśli spotykają się razem to zwykle na kursach kolizyjnych. Dlatego rozwikłanie wszystkich znanych i nieznanych obecnie problemów i implikacji poruszonych tematów nie będzie ani proste ani łatwe.

  • Pingback: Demokracja partycypacyjna – przyszły model « Networked Digital Age()

  • moniawojcik

    Pamiętam, że kiedy internet zaczął w Polsce zyskiwać na popularności, najczęściej wybieranym (i chyba wtedy jedynym) komunikatorem był czat, gdzie dzieci w moim wieku zastanawiały się, jak to możliwe, by za pomocą komputera porozmawiać z kilkoma osobami naraz mieszkającymi w innych zakątkach Polski. Po około dekadzie od tamtych wydarzeń internet rozwinął swoje podwoje do niebotycznych rozmiarów, oferując swoim użytkownikom coraz więcej nowych funkcji. Uważam, że ten niesamowity postęp dokonał się w dużej mierze w oparciu nowe technologie. Jednak na obecnym etapie największą rolę w rozwoju internetu, który przeobraża się na naszych oczach w unikatowe medium służące do społecznej komunikacji, spełnia internetowa społeczność. Moim zdaniem bez jej wzmożonej aktywności oraz entuzjastycznego podejścia coś takiego jak media społecznościowe albo powstałoby dopiero za kilkanaście lat jako proces nieunikniony, ale powolny w skutkach, albo w ogóle by się nie pojawiło, gdyż nie byłoby na niego społecznego zapotrzebowania. Internet daje niemalże nieskończone komunikacyjne możliwości i kierunki rozwoju. Zastanawiam się więc, co nowego jako społeczność internetowa współtworząca ten wirtualny świat jesteśmy w stanie jeszcze wymyślić. Sądzę, że w tym aspekcie ludzka inwencja twórcza nie zna granic, a internetowa rewolucja w procesie komunikacji tak na dobrą sprawę dopiero się zaczęła.

  • Pingback: Dlaczego internet? (model rozwoju internetu, wersja 0.5) | Networked Digital Age()