Networked Digital Age

From the Stone Age to the Networked Digital Age by Dominik Kaznowski

“Obawiam się, że obudziliśmy giganta i tchnęliśmy w niego wolę walki.”

z 6 uwagami

To swoisty paradoks demokracji ery cyfrowej – kiedy internetowe korporacje występują w obronie wolności bardziej zdecydowanie niż demokratyczne rządy. Bez względu czy realizują przy tym również swoje cele, podmioty internetowe wydają się bliższe ludziom pod względem wyznawanych wartości niż ich własne, narodowe rządy. Polityczny establishment żyje wciąż w świecie sloganu “It’s the economy, stupid”, tymczasem społeczeństwa pozbawione perspektyw ekonomicznych od dawna oczekują świata mieszczącego się w “Don’t be evil”.

Protesty internetowe, sieciowe akty nieposłuszeństwa obywatelskiego, aktywna walka z obecnym systemem przez współczesnych graficiarzy – hakerów, to syndromy zmian. Dziś już nie maluje się napisów na murach, nie rzuca na pikietach kostką brukową ani nie pali flag. To, że protesty pozbyły się swojej fizycznej formy nie oznacza jednak, że ich ładunek emocjonalny jest inny od tego z przeszłości. Politycy muszą to zrozumieć. Społeczeństwo obywatelskie, które tak usilnie próbują  kreować agendy rządowe w praktyce już istnieje i ma się dobrze. Tyle tylko, że nagle okazało się, że nie jest zaprogramowane tak jakby chcieli tego politycy. W tym kontekście “debiut medialny” nowego ministerstwa cyfryzacji można porównać do dziewiczego rejsu Titanica. To, bardziej niż wymowny, koniec pewnej epoki. Analogia ta odnosi się również do góry lodowej, której większość skrywa się pod powierzchnią. Podobnie ACTA to tylko fragment wyzwań ery cyfrowej, które trzeba wcześniej czy później rozwiązać.

Ważniejszą jednak sprawą niż obecna histeria medialna, stymulowana niewątpliwie przez służby PRowe obu stron, jest dla mnie kwestia próżni moralnej wypełnianej przez podmioty takie jak Google czy Wikipedia. Paradoks ten, polegający na większym zaufaniu do ponadnarodowych metaorganizacji niż bezpośrednio obieralnych narodowych reprezentacji powinien dawać do myślenia. Dlatego obecne protesty i starcia internetowe należy traktować jak element budowania samoświadomości globalnego społeczeństwa ery cyfrowej. Ludzie uczą się, że blokowanie stron jest równie skuteczne jak blokowanie ulic, a komentarze na profilach polityków w istocie niczym nie różnią się od pytań na wiecach wyborczych. Jak dla mnie społeczeństwo cyfrowe rozpoczęło dzisiaj proces “odkłamywania demokracji”, a pojęcie “wspólnota” wymknęło się traktatowym regulacjom i ograniczeniom geograficznym.

Właśnie obserwujemy, że społeczeństwa potrafią szybciej i skuteczniej niż rządy zorganizować się w walce o swoje prawa. Od dawna szykowana, “tajna” operacja może i odniesie krótkoterminowy sukces jednak kosztem społecznego przebudzenia z którym nie można wygrać.

Written by Dominik Kaznowski

23 Styczeń 2012 @ 20:09

Napisane w Uncategorized

Odpowiedzi: 6

Subscribe to comments with RSS.

  1. Być może nie doceniam wagi procesu cyfryzacji społeczeństwa, ale według mnie wciąż nie można porównywać poziomu zaangażowania osób protestujących na ulicy z “ładunkiem emocjonalnym” tych, którzy między sprawdzeniem Facebooka a obejrzeniem kolejnego serialu podpiszą się pod wirtualnym wnioskiem lub zamieszczą zjadliwy komentarz. Nic mnie nie przekona, że wykrzyknik na końcu posta ma choć w połowie taką siłę, jak zdanie wykrzyczane pełnym gardłem na manifestacji.

    Siła protestów internetowych tkwi przede wszystkim w ich skali. Nie przeczę, że w przyszłości tego typu zachowania będą naprawdę miały wpływ na życie społeczne. Dopóki jednak podejście internautów będzie powierzchowne, a bycie “przeciw” pozostanie kwestią mody, nadal większe znaczenie będzie miało hasło na transparencie i kilka manifestacji w większych miastach niż tysiące komentarzy na profilach polityków i kolejny milion ludzi, którzy klikną “Lubię to!” pod sprzeciwem na Facebooku.

    olamatyja

    22 Maj 2012 at 22:53

  2. W jakimś stopniu społeczeństwo na pewno potrafi walczyć o swoje prawa, a w tym celu organizować protesty, jednak nie zawsze. W wielu przypadkach potrafimy jedynie narzekać i mówić o tym, co nam się nie podoba i tak naprawdę często na tym poprzestajemy. Słyszałam mnóstwo wypowiedzi znajomych osób na temat rosnących cen paliwa czy wieku emerytalnego i na tym się kończyło. Wciąż sporo osób nie chce brać udziału w protestach, tak jak w wyborach, bo osoby starsze – twierdzą, że gdzie oni starzy będą chodzić, a młodzi często olewają tego typu sprawy i myślą – po co, skoro na pewno inni tam pójdą.
    Odnosząc się do poprzednich komentarzy, w sprawie ACTA zaangażowało się sporo ludzi, ale należy podkreślić, że były to osoby szczególnie młode, które nagle poczuły, że ktoś zagraża ich wolności, którą daje im przynajmniej a może jedynie Internet. Jakoś nie zauważyłam, żeby równie ambitnie angażowali się w protesty odnoszące się do innych spraw. Właśnie dlatego również uważam, że protesty w sieci i w ogóle możliwości, jakie daje Internet nagle nie sprawią, że społeczeństwo uświadomi sobie, że ma na coś wpływ.

    annachelpa

    22 Maj 2012 at 11:44

  3. Ostatnio widziałem na Youtubie filmik na którym pewien mieszkaniec Izraela opisywał jak za pośrednictwem Facebooka wystosował otwartą wiadomość do mieszkańców Iranu o bardzo prostej treści “Iranians, we don’t want to bomb your coutry. We love you.” W ciągu 24h wiadomość rozprzestrzeniła się w zastraszającym

    tempie. Po 48h Irańczycy odpowiedzieli w podobnym, pokojowym tonie.Na tym tle rządy obu tych państw, równolegle uprawiały konsekwentnie propagandę opartą na wywoływaniu w społeczeństwie strachu i na polityce nienawiści. Tyle tylko, że w kontekście inicjatywy ludności ich państw (którzy sami ich wybrali) wypadli zwyczajnie niepoważnie sami pokazując, że nie reprezentują swoich wyborców.

    Społecznościowy Internet jest potęgą.

    kamilpawlo

    21 Maj 2012 at 22:04

  4. Zdecydowanie widać, że społeczeństwo w sieci potrafi walczyć o swoje. Tak jak Dominik napisał, ludzie potrafią się szybciej zorganizować w walce o swoje niżeli rządy. Uważam to za przejaw poczucia każdej jednostki, do tego, że razem możemy coś osiągnąć. Może kiedy więcej ludzi będzie uczestniczyło w tego typu akcjach,to istnieje jakaś szansa zmian na lepsze dla naszego społeczeństwa. Ludzie nie powinni wychodzić z założenia,że nie warto,nie ma sensu. To my jesteśmy obywatelami i to my tworzymy ten kraj. Dlatego wspólnymi siłami warto podejmować działania, które zostaną w końcu przez kogoś docenione. Jeszcze w nawiązaniu do koleżanki wyżej, informacje o wydłużeniu wieku emerytalnego, o których mówi się na okrągło mnie na prawdę przeraziły. Pomyślałam sobie wtedy o ludziach, którzy wykonują ciężkie prace fizyczne. Tym bardziej, że każdy w pewnym wieku nabywa różnych chorób i szczerze mówiąc- nie wyobrażam sobie tego! Jednak zasłyszana ostatnio w wiadomościach informacja, że ceny paliwa w niedalekiej przyszłości mają trochę spaść trochę mnie ucieszyła. Jednakże znając politykę naszego kraju trzeba brać poprawkę na tego typu “nowinki”.

    sylwiabednarska

    15 Maj 2012 at 12:50

  5. Uważam, że stwierdzenie, że protesty pozbyły się swojej fizycznej formy jest lekką przesadą. W tekście wspomniano o ładunku emocjonalnym. On nadal rośnie, potęguje się i im częściej go nie doceniamy tym mocniej jesteśmy zdziwieni. Polacy potrafią się jednoczyć jedynie “zaocznie”. Wydaje im się, ze w przypływie emocji są w stanie zrobić wiele. Bo są. Problem polega na tym, że często im się tylko wydaje ponieważ duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe.

    Internet to kłębowisko ludzkiego niezadowolenia, rozżalenia. To właśnie tam przeciętny Kowalski ma szansę poczuć się nieprzeciętny. To właśnie tam siła nie jest równa sile. Nic dziwnego, że żyjemy w kraju, w którym spoty reklamowe uświadamiają nas, że być może jeden głos nie ma znaczenia, ale jeśli pomyśli tak sto tysięcy osób – rodzi się pewien problem. Wątek ACTA jest godny pochwały jeśli spojrzymy na integrację społeczeństwa. Nic bowiem nie łączy tak jak wspólna nienawiść do czegoś. Przerażać może jedynie brak wiedzy na ten temat. W sieci krąży filmik, w którym śmiało spoglądamy na grupkę rozżalonych, studentów kąsających sloganami, wyzwiskami jak mało kto. Zapytani o ACTA spojrzeli się na siebie twierdząc, że nienawidzą rządu. Koleżanka wspomniała o EURO. To etap, w którym śmiało mogę trzymać kciuki za nasz naród ponieważ wiem, że jako kraj udźwigniemy tę imprezę. Jeśli Polak chce to potrafi? My chcemy, oby nie okazało się słomianym zapałem. Internet weryfikuje wszystko. To ambona naszych grzechów. Tyle, że sieć to nie ksiądz – nie daje rozgrzeszenia. Wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej plami nasze sumienia. Alleluja.

    mateuszmatczak

    14 Maj 2012 at 21:01

  6. Muszę przyznać, że nie zastanawiałam się nad tym czy protesty w sieci mogą wpłynąć na ”pobudkę” społeczeństwa, które nagle zda sobie sprawę z tego że ma na coś wpływ. Niestety czy ta interpretacja nie jest odrobinę naciągnięta. Nadal na wybory chodzi zastraszająco mała liczba obywateli naszego kraju, a co gorsza nawet gdyby było nas więcej (głosujących oczywiście) to nie mamy na kogo głosować. Wciąż te same twarze, polityka kręcąca się wokół tych samych problemów, żadnych propozycji nowych rozwiązań (no chyba że wydłużenie wieku emerytalnego jest fajniejsze niż ludzie mówią) a najlepsze z nich mamy stale pod ręką. Naprawdę kwestia zmniejszenia wynagrodzenia dla naszych polityków brzmi kusząco. W sprawie ACTA ludzie się zmobilizowali, ok. Ale ceny paliwa nadal idą w górę, wiek emerytalny najprawdopodobniej zostanie podniesiony a młodzi uciekają za granicę. Jakby tego było mało mamy w tym roku EURO. Ciekawe o ile więcej stracimy niż zyskamy na tej imprezie.

    katarzynakowalska

    8 Maj 2012 at 11:34


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 54 other followers