Ekologia – eufemizm klęski ludzkości
Skora już mowa o kryzysie ekonomicznym i upadku wartości. Przecież środowisko naturalne które nas otacza wegetuje. Ekologią nazywamy respirator inwestycyjny podtrzymujący środowisko w stabilnym stanie. Bez ograniczeń emisji dwutlenku węgla, benzyny bezołowiowej, ograniczeń połowów i setek innych zakazów – na segregacji śmieci kończąc, naturalny ekosystem planety dawno byłby zniszczony. Nie licząc oczywiście zillionów zainwestowanych w źródła energii odnawialnej.
Wojna na potencjał ekonomiczny oznacza dzisiaj wojnę na potencjał przemysłowy. Chiny są fabryką świata, a USA sklepem świata, cała reszta to nabywcy. Zmniejszenie emisji oznacza zmniejszenie produkcji lub wzrost jej kosztów. Tak czy inaczej, wzrost cen – czego nie chcą ani Chiny anie USA. Dlatego sens walki o tak zwaną ekologię sprowadza się do hasła “alterglobalistów pikietujących szczyty gospodarcze”. Ekonomia rządzi ekologią. W pewnym sensie to równanie filozoficzne, dotyczące bowiem wartości.
Myślę, że dzisiejszy świat można zdefiniować przez Technologię reprezentującą dzisiaj Komunikację, Ekonomię i Ekologię.
Ekologia i bycie eco jest dla mnie absolutnym mistrzostwem jeżeli chodzi o modę, która pojawia się znikąd, bez powodu (przynajmniej dla mnie) i ogarnia tak potworną masę ludzi. Ale absolutną rewelacją jest dla mnie fakt, że idea która zakłada (upraszczając) ratowanie świata na tyle na ile jako jednostka jesteśmy w stanie, pomaganie środowisku i dbanie o to, aby najbliższe nam otoczenie było jak najzdrowsze, jak najbardziej naturalne w ogromnej ilość przypadków, jest sposobem tak naprawdę na “pokazanie/wykreowanie siebie”.Tym samym w ekologii nie fascynuje mnie wiążący się z nią bez wątpienia aspekt ekonomiczny, a zanim polityczny lecz społeczny.
Osobiście, żadna osoba którą znam, a dla której liczy się coś takiego jak autentyczność nie ma nic wspólnego z byciem eco. Zaś każda, która mówi że jest eko średnio martwi się o lasy i umierające misie, ale bardziej przejmuje się tym, czy realizuje wszystkie modowe założenie – te związane z fizycznością jak i ze światopoglądem. Tym sposobem rozmowa o ekologi ma dla mnie zawsze nieco humorystyczny charakter.
Wiadomo, że najwyższym decydentom wprowadzanie ekologicznych rozwiązań jako tych dominujących nie jest na rękę (no ale przecież o tym już było), a rzeczywiście i z przekonania w ruchy proekologiczne stety niestety naprawdę angażują się ci od pikietowania. Bo jak dla mnie, zakręcanie wody podczas mycia zębów eco mnie jeszcze nie czyni.
Skoro samochody są takie złe i większości przeszkadzają to dlaczego oburzeni masowo nie przesiądą się na rowery? Mały gest a jednak jakaś cegiełka do całości. Śmiem twierdzić, że Ci którzy to już uczynili zrobili to raczej z przesłanek ekonomicznych nie zaś ekologicznych, a tych od tych drugich jest naprawdę niewiele.
Modnie jest być eco. I nawet nie tak trudno bo sporo nam już pomagają – mam markety (biodegradacyjne opakowania), papierowe oraz parciane torby w każdej Żabce czy Biedronce, papier z recyklingu, orzechy do prania pieluch i inne takie. Ale bycie eco z przekonania – no cóż, z tym już jest u nas nieco gorzej.
magdatyrka
24 Maj 2012 at 00:29
“Ekologią nazywamy respirator inwestycyjny podtrzymujący środowisko w stabilnym stanie.”
Spodobało mi się to zdanie. Gwoli ścisłości – daleko mi do bojówek ekologicznych, przytulających się do drzew i wyzywających ludzi noszących skórzane ubrania od morderców. Nie da się jednak ukryć, że to pieniądz rządzi wszystkim. Jakkolwiek nie da się tego zmienić i trzeba się z tym po prostu pogodzić, to po przeczytaniu wczoraj, że Europa Wschodnia posiada obecnie 2% lasów, jakie istniały przed zasiedleniem jej terenów poczułem się naprawdę przygnębiony. Fajnie to też pokazano w filmie (bajce właściwie) “Avatar”. Kino to czysto rozrywkowe, ale pewne mechanizmy w nim pokazane bez wątpienia znajdują odzwierciedlenie w naszym świecie.
kamilpawlo
21 Maj 2012 at 21:47
Ja jako osoba z betonowej dżungli, miasta hałasu i wdychająca „zapach” spalin, zgadzam się z komentarzem Kasi. Zastanawiam się jednak, kiedy dokładnie, i skąd przyszła moda na wszystko co jest Eco?! I pomimo wielu wysiłków – z mojej strony- na co dzień, nie mogę powiedzieć, że jako przeciętna konsumentka jestem w 100 % Eco. Nawet jakbym chciała to do końca nie jestem w stanie walczyć z plastikowymi opakowaniami. Robiąc zakupy na co dzień zwróciłam uwagę, że zakupy robię w kontekście ekonomicznym, a z tym wiąże się to, że np. pakowane na kilogramy jabłka( w folii!) są tańsze, do tego dodajmy napoje w plastikowych butelkach, mleko do wyboru: albo w kartonach, folii, albo też w plastikowej butelce. Z uśmiechem i sentymentem wspominam czasy, gdy albo po mleko śmigałam z własną kanką, albo wymieniałam po prostu szklaną butelkę, więc skąd ta moda Eko?Czy raczej skąd ta moda na foliowane, zapakowane produkty… Zastanawiam się więc po co w ogóle mówi się o spotkaniu państw G8 , które dyktują nam jak mamy żyć, czy też o Chinach. Dlaczego Stany Zjednoczone „dyktują” co i jak kupować, a Chińczycy jak „ produkować”? Do tego dochodzi jeszcze gaz, który jesteśmy zmuszeniu kupować od Rosjan. Pojawia się stwierdzenie wartości energii odnawialnej, a ja się pytam co z naszym węglem, którego mamy spore pokłady? Podobno jest się mnóstwo powodów, dla którego nie możemy go wydobywać (…) czy to świat ma nam dyktować co możemy robić, a czego nie? Może i prawdą jest to, że
wówczas będziemy emitować więcej dwutlenku węgla, to dlaczego nie są stosowane odpowiednie filtry? Przecież podobno jest taka możliwość. Czy prościej jest zamykać kopalnie i rozmyślać nad budową elektrowni atomowej, czy może wymyślać inny innowacyjny sposób? Ja jestem zadowolona z tego, że jeszcze nie mamy żadnej elektrowni jądrowej, by później nie naśladować Japończyków, którzy zamknęli ostatnią z elektrowni. „Za” i „przeciw” jest wiele, ale czy ktoś w ogóle się tym przejmuje? Myślę, że i tak
zdecydują za nas – bez nas! Ja jestem dumna z tego, że choć w „pojedynkę” dbam o środowisko na „własnym podwórku”.
kamhom35
11 Maj 2012 at 20:36
W sieci można sobie obecnie poczytać o tym czy globalne ocieplenie istnieje czy nie. Czy jest spowodowane zbyt dużą emisją dwutlenku węgla czy nie? Czy dziura ozonowa w ogóle istnieje? Jedno czemu zaprzeczyć nie można to to, że gatunki wymierają, człowiek zabija zwierzęta nie tylko dla jedzenia i ciepłych skór jak w epoce kamienia łupanego, ale dla przyjemności, futer, ozdób, pamiątek, zabawy i po prostu z żądzy bycia niezwykle brutalnym. Nigdy tego nie zrozumiem ale najwyraźniej jestem w mniejszości. Wycinanie lasów, roztapiające się lodowce… Co ciekawe można jednak również doszukać się na przykład informacji, że emisja dwutlenku węgla spadła o ponad połowę pomimo wzrostu sprzedaży samochodów.. jak to możliwe? Czyżby jednak zmniejszono ilość spalin wydalanych przez nasze pojazdy? A może faktycznie one nigdy nie były temu winne? A tak nawiasem mówiąc podobno wynaleziono samochód jeżdżący na parę wodną. Jego produkcja jest o połowę tańsza od zwykłego samochodu, ale nikt go nie wprowadzi na rynek bo ropa przestanie być ważna. O ironio… a my konsumenci dajemy się robić w balona.
katarzynakowalska
8 Maj 2012 at 11:21
Co ciekawe mimo kryzysu liczba samochodów na drogach rośnie,tak jak już wspomniała koleżanka wyżej. Emitują one coraz więcej zanieczyszczeń dla naszego środowiska. Nie zapowiada się, aby w przyszłości miało ubywać samochodów. Wręcz przeciwnie. Oczywiście zanieczyszczenia to nie tylko paliwo, bo także przemysł metalurgiczny, chemiczny. Jednak najwięcej zanieczyszczeń tworzy przemysł paliwowo-energetyczny (ponad 50%), to przecież ponad połowa!!Skoro każdemu tak zależy aby ograniczyć zanieczyszczenia, które pozwolą nam oddychać świeżym powietrzem trzeba by się w końcu zastanowić. Co można zrobić, by zachować środowisko, które pozwoli nam i przyszłym pokoleniom zdrowo żyć?
sylwiabednarska
11 Maj 2012 at 18:03