Ekologia – eufemizm klęski ludzkości
Skora już mowa o kryzysie ekonomicznym i upadku wartości. Przecież środowisko naturalne które nas otacza wegetuje. Ekologią nazywamy respirator inwestycyjny podtrzymujący środowisko w stabilnym stanie. Bez ograniczeń emisji dwutlenku węgla, benzyny bezołowiowej, ograniczeń połowów i setek innych zakazów – na segregacji śmieci kończąc, naturalny ekosystem planety dawno byłby zniszczony. Nie licząc oczywiście zillionów zainwestowanych w źródła energii odnawialnej.
Wojna na potencjał ekonomiczny oznacza dzisiaj wojnę na potencjał przemysłowy. Chiny są fabryką świata, a USA sklepem świata, cała reszta to nabywcy. Zmniejszenie emisji oznacza zmniejszenie produkcji lub wzrost jej kosztów. Tak czy inaczej, wzrost cen – czego nie chcą ani Chiny anie USA. Dlatego sens walki o tak zwaną ekologię sprowadza się do hasła “alterglobalistów pikietujących szczyty gospodarcze”. Ekonomia rządzi ekologią. W pewnym sensie to równanie filozoficzne, dotyczące bowiem wartości.
Myślę, że dzisiejszy świat można zdefiniować przez Technologię reprezentującą dzisiaj Komunikację, Ekonomię i Ekologię.