Networked Digital Age

From the Stone Age to the Networked Digital Age by Dominik Kaznowski

Beyond SOPA Controversy

Skomentuj »

Inicjatywy ustawodawcze są wynikiem pewnego procesu: zespołu działań i argumentów. Wynikają z chęci ujęcia w określone ramy otaczającej człowieka rzeczywistości. Tyle tylko, że każdy z nas nosi w sobie pewną subiektywną rzeczywistość. Dlatego myślę, że Kontrowersja SOPA jest właśnie zderzeniem dwóch punktów widzenia współczesnego świata. Pisałem ostatnio o tyranii kapitału która zamienia człowieka w towar. SOPA, podobnie jak Copyright (z którego wypływa), sprowadza ludzką twórczość do towaru, którego jedynym celem jest przynoszenie zysków. Z drugiej strony padają argumenty o tym, że twórczość powinna być wolna ponieważ to właśnie ona stanowi siłę napędową ludzkości.

Bez względu na to jak potoczą się losy ustawy, już dzisiaj można powiedzieć kto wygra w tym wyścigu. Jak powiedział George Patton “Fortyfikacje są pomnikami ludzkiej głupoty”. Doskonale pasuje to do polityki zwolenników Copyright w dotychczasowym kształcie skupiającej się na restrykcjach, zabezpieczeniach, szyfrowaniu i wszelkiego innego typu ograniczeniach. Bez względu na to, czy tego chcemy czy nie, za sprawą internetu Copyright de facto wyszły z użycia. Nie da się zamknąć raz otwartej puszki Pandory.

Dzisiejszy świat dzieli się na ludzi patrzących na niego z dwóch różnych punktów przynależnych ich światopoglądowi i doświadczeniu. ”Nowy świat” to świat młodego pokolenia, które wychowało się i żyje w świecie smartphone’ów, Skype’a, YouTube’a, blogów, Creative Commons i social media – czyli narzędzi zaprojektowanych z “myślą o łamaniu praw autorskich”. Dlatego porozumienie ze “starym światem” wychowanym i żyjącym w świecie komputerów PC, “telefonu komórkowego”, telewizji, prasy, copyright, e-maila i “internetu do czytania” (read-only-internet) jest tak trudne.

Dzisiejszy problem polega na zderzeniu “systemu ochrony praw twórców” a “systemu eksplozji twórczości”.

Na to wszystko nakładają się także zmiany modeli biznesowych (ekonomicznych), również będące wynikiem wchodzenia przez cywilizację w epokę cyfrową. Jak ujmuje to Freeconomia “The dominant business model on the internet today is making money by giving things away”. Dzisiejsza ekonomia w coraz większym stopniu opiera się na 1 procencie płacących za wersję premium i 99 procentach korzystających za darmo z podstawowej wersji produktu (czego najlepszym przykładem jest ten blog na WordPress). Dzisiaj w biznesie podstawowa zasada pierwszeństwa brzmi: “Be the first to give away what others charge for“.

Żyjemy w czasach, w których na najlepszych uczelniach na świecie połowa informacji jaką student otrzymuje na I roku jest już nieaktualna w chwili gdy odbiera dyplom (na większości polskich uczelni wiedza przekazywana studentowi jest już nieaktualna w chwili przekazywania). Wykładam obecnie na sześciu różnych uczelniach w 4 miastach i widzę, że studenci nie potrafią odnaleźć zastosowania dla wiedzy uzyskiwanej na wykładach ze względu na jej zacofanie. Teorie z lat ’60 czy ’80 nijak mają się do współczesnych problemów ponieważ zostały oparte, w najlepszym układzie, na praktyce I połowy XX wieku.

Prowadzi to do upadku autorytetu tradycyjnego systemu kształtowania młodych ludzi, których światopogląd formuje się właśnie w nowych mediach. Tym bardziej jałowe są dla mnie dyskusje (nie wspominając o działaniach) np. o misji telewizji publicznej. Dzisiaj publiczną telewizją młodych jest YouTube. Ukazuje to uwiąd polskich decydentów ze wszystkich stron sceny politycznej. Dla obecnego establishmentu internet to “technologia zła”. Zarówno politycy jak i przemysł fonograficzny żyje w przeszłości i inicjatywami takimi jak SOPA próbuje do niej wrócić, nie znajdując rozwiązania współczesnych problemów.

Zresztą uważana za liberalną Platforma Obywatelska przynajmniej czterokrotnie próbowała wprowadzić ograniczenia internetu w Polsce. Może to tłumaczyć brak reakcji na SOPA ze strony polskiego rządu  - zobowiązanego przecież do ochrony wolności polskich obywateli nie tylko w kraju ale i na całym świecie. Może gdyby amerykański prokurator uzyskał sądowy nakaz zablokowania bloga Kasi Tusk doczekalibyśmy się jakiejś reakcji? Jak widać nie tylko amerykańskie władze nie radzą sobie z regulacją nowej przestrzeni publicznej jaką jest internet. Zresztą i to jest dyskusyjne, bo czy mój blog lub profil jest przestrzenią prywatną czy publiczną? Co z transgranicznnością prawa w czasach internetu? Odsuwanie tych problemów i pytań nie sprawi, że same się rozwiążą.

Przy okazji SOPA warto też zwrócić uwagę na tak utrwaloną, że w praktyce niedyskutowalną semantykę problemu. Pojęcie piractwa komputerowego (fonograficznego) opisujące zorganizowaną przestępczość czerpiącą zyski z tłoczenia nielegalnych nośników zostało przeniesione na każdego, kto w dobrej wierze ilustruje swoją prośbę postacią kota ze Shreka. Etymologia słowa “piractwo” umieszcza piratów w grupie osób wykorzystujących rozbój, czyli kradzież połączoną z użyciem przemocy. Wpisuje się to w widoczny trend, którego elementem było nazwanie przez amerykański rząd twórcy Wikileaks, Juliana Assange ”terrorystą”. Moim zdaniem nie można unikać tego kontekstu dlatego, że w tym rozumieniu internet jako technologia zostaje uznana jako narzędzie przemocy. Przyjmując tą logikę  - sam fakt wykorzystania sieci do nielegalnego kopiowania fotografii lub filmu oznacza zastosowanie przemocy fizyczbnej lub psychicznej. Wzmacnia to tylko poczucie wyjęcia spod prawa współczesnego społeczeństwa.

Myślę, że dyskusji  nie podlega kwestia walki z piractwem. Nie jesteśmy przecież złodziejami. Problemem jest powszechna dzisiaj świadomość zwykłych ludzi, że sprawiedliwość zależy od pieniędzy. Przeciętny obywatel jest z definicji słabszą stroną w potencjalnym sporze prawnym z wielkimi korporacjami i prawnym aparatem biurokratycznym. Dużo łatwiej wyłączyć komuś bloga niż zablokować stronę koncernowi fonograficznemu.

W czasach social media każdy jest twórcą. To między innymi, odróżnia nas od świata XX wieku. Coraz trudniejsza do analizy jest też  kwestia autorstwa, na co zwracałem uwagę w definicji social media – jeśli wpis na blogu jest komentowany, rozszerzany i syndykowany – co rozszerza (zmienia) jego przekaz – to czy uznanie autorstwa powinno dotyczyć tylko orginalnego tekstu (utworu)? Twórca wrzucając coś na blog czy YouTube z góry wie, że jego dzieło będzie modyfikowane. Zatem ex definitione jest współautorem. Co więcej, może to się zmnieniać w czasie – w social media treści mogą być przecież modyfikowane w nieskończoność, zatem ilość współautorów zawsze pozostanie kwestią otwartą i pozostanie trudna do ujęcia w zamknięte ramy. Nie mówiąc o możliwości oceny wkładu każdego z nich.

Może nie wszystkie te zagadnienia dotyczą bezpośrednio SOPA, ale w moim odczuciu wskazują że obecny system zarządzania prawami autorskimi jest anachroniczny. Być może dlatego, że powstał w czasach maszyny parowej?

Written by Dominik Kaznowski

19 Styczeń 2012 @ 16:11

Napisane w Uncategorized

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 33 other followers