Rewolucja cyfrowa
“Niewolniczy sposób produkcji prowadzi do stagnacji w technice, nie daje bowiem impulsu do wynalazków oszczedzajacych siłę roboczą”. Nie pamiętam gdzie to ostatnio przeczytałem (i cytuję z głowy), ale na pewno chodziło o wyjaśnienie dlaczego to właśnie w Europie a nie np. w Azji rozpoczęła się rewolucja przemysłowa (tzw. problem Needhama). Zastanawiam się czy da się sformułować prawo przeciwne? Ponieważ to właśnie zmiana w systemie pracy zapoczątkowała okres dynamicznego rozwoju ludzkości (“postępu”).
Piszę trochę w kontekście tego co napisał dzisiaj Lévy o “… likwidacji Europy i zdjęciu gorsetu demokratycznych zasad, które – jak w latach 30, nie przystają do czasów kryzysu”. Choć oczywiście z tą likwidacją Europy miał pewnie na myśli Europę jako ideę. W demokracji każde kontrowersyjne zmiany są możliwe do realizacji tylko podczas kryzysu. Przecież to właśnie teraz odpowiedzią polityków na kryzys jest regulacja systemu finansowego, ograniczanie decyzyjności niezależnych wcześniej instytucji i generalne zaciskanie pasa połączone z odbieraniem przywilejów praw nabytych. Wzmożona kontrola i poczucie misji “walki z kryzysem” prowadzi do “wyregulowania” czy też “poprawienia” zasad “nieprzystających do czasów kryzysu.”
Nowo wybrane rządy zastępują stare ekipy rządzące ze świadomością, że muszą wprowadzić widoczne zmiany podczas własnej kadencji. Co oczywiście nie będzie proste i nie zawsze możliwe. Jednak w pierwszym okresie korzystając z mandatu “rządu który ma powstrzymać kryzys” wprowadzają ograniczenia i plany oszczędnościowe, które przynoszą krótkoterminowe korzyści. Pytanie które stawia Lévy dotyczy tego, czy plany oszczędnościowe sięgną dalej niż tylko w sferę ekonomiczną naszego życia. Innymi słowy, czy uzasadniana kryzysem polityka większej ingerencji państwa w nasze życie nie wymknie się spod kontroli (w istocie idzie nawet dalej mówiąc że już się wymknęła na Węgrzech).
Przyznam, że dawno nie uderzyła mnie bardziej adekwatność wypowiedzi opisującej problemy współczesnej Europy. Lévy mówi “to nie jest kryzys finansowy”. Cała droga demokracji polegała na uwalnianiu coraz szerszych obszarów wolności (likwidacja segregacji rasowej, prawa kobiet, wolność seksualna, itd.). To kryzys wartości. Co ciekawe niecałe 2 tygodnie temu, na koniec 2011 roku Benedykt XVI również mówił o kryzysie wartości i “dezorientacji młodego pokolenia”. A trudno go uznać za akceptującego kierunki zmian w europejskich demokracjach. Dwóch filozofów z różnych stron mówi o tym samym.
Ekonomia, ekologia, duchowość – to obszary w których dokonuje się obecnie regres. Na drugiej szali mamy progres technologiczny. Czy zatem postęp technologiczny prowadzi do erozji wartości? A jeśli tak, to czy rzeczywiście żyjemy w czasach rewolucji cyfrowej?