Paradox of (social)Choice

Już sam nie wiem z czego mam korzystać, a ze wszystkiego się nie da. Z drugiej strony wrzucenie tych samych wpisów we wszystkie możliwe miejsca tworzy tylko śmietnik z internetu. Wiem, że można to „uprościć” i automatycznie przesyłać wpisy do większej ilości serwisów tak zwanych „społecznościowych” ale czy to dalej jest społeczność jeśli rozmawiam z zainteresowanymi za pomocą robota? Raczej nie.

No i co z komentarzami/feedbackiem i kontekstem? Też niewiele.

Mam też wewnętrzny opór przepisując te same wpisy w różne miejsca – to typowy spam. Z drugiej strony często zdarza się że w kilku serwisach widzę te same wpisy, co staje się nudne (nie wiadomo tez gdzie się odnieść do wpisu, więc w efekcie się nie odnoszę.)

To problem, który występuje również z drugiej strony. Wszyscy rozproszyli się teraz po znacznie większej ilości serwisów i trudno śledzić wpisy tak efektywnie jak wcześniej – lub zdecydować się co do wyboru jednej platformy. A nawet jeśli ustawię sobie agregację tego wszystkiego – to już nie ten sam klimat co na blipie, blox, GL czy gdzie indziej wcześniej. Trudniej też w związku z tym trafić na ciekawy kontent – bo trzeba to wszystko na raz oganiać.

Myślę, że takie rozproszenie rozmywa aktywność i osłabia social feed użytkowników.

Z drugiej strony od dawna mówi się o postępującej segmentacji narzędzi social media i zamykaniu się poszczególnych grup w niszach, żeby nie powiedzieć gettach. Przenosi to podziały społeczne do internetu i tworzy nowe, burzone kilka lat temu w sieci, tak zwane „walled gardens”. Teraz odbywa się to jednak nie na poziomie technicznym czy biznesowym ale społecznym (czy też powiedzieć antyspołecznym).

Za dużo tego.

  • http://mrauhau24.pl Hoko

    A co zostało z niegdysiejszych komentarzy, z dawnych kontekstów? Niewiele, nie ma się czym przejmować 😉

    A kanalizacja w nisze czy getta to raczej rzecz normalna w sytuacji, gdy z danych możliwości komunikacji zaczynają korzystać rzesze. Dziwiłbym się, gdyby było inaczej.