Czym sztuka jest?

Kto pyta o sztukę, uznaje jej istnienie. Czym jednak jest pytanie o sztukę już nie w czasach sztuki masowej, przemysłowej, ale sztuki zautomatyzowanej, algorytmicznej?

Pytanie o sztukę w „czasach digital” staje się pytaniem ostatniego artysty. Finalnym pytaniem sztuki. Sztuka, która podobnie jak nauka i filozofia pytała o świat, teraz pyta o samą siebie. Sztuka jest światem samym w sobie. Światem wsobnym. Światem pozbawionym, światem nieuczestniczącym. To paradoksalne jak w czasach ostatecznego umasowienia – nie tylko ze względu na „tajemnicę techniki”, ale też przez dosłowne umasowienie człowieczeństwa, sztuka stała się niedostępna jak nigdy dotąd. Sztuka przestała się przydarzać.

To, co się przydarza to artyzm.

Artyzm jest kompromisem. Jest doraźny. Artyzm mieści się w uniwersalizmie. Uniwersalizm jest gładki.

Artyści nie walczą dzisiaj o sztukę, za sztukę czy imię sztuki. Artyści walczą dzisiaj o prawa.

Zatem pytanie „czym sztuka jest?” jest pytaniem „czym sztuka była?”

Pytanie o to „czym jest?” jest pytaniem historycznym. Nikt nie pyta „czym jest?”. Nikt nie pyta. Świat jest odpowiedziany.

To nie jest nawet kwestia bycia odpowiedzią, ale bycia odpowiedziami.

Nie „czym sztuka jest?”, ale „to jest!”

Już nie trans-forma-cja ale generacja. Sztuka jest generacją. Wzór na sztukę to szybkość razy ilość.

Świat traci aktualność w każdej chwili. Sztuka musi wyzbyć się fetyszu oryginalności. Oryginalność, niepowtarzalność to tylko narzędzia. To, co się nie powiela, nie żyje. Zamiast reprodukcji – transprodukcja. Sztuka to fabryka świata. Świat to nie fabryka sztuki. Świat sfabrykowany przez sztukę będzie lepszy niż sfabrykowany przez ekonomię.

Świat cyfrowy jest wynikiem ekonomizacji, optymalizacji i wszelkich innych „zacji”.

Jedyne czego może bać się ekonomizacja życia to sztuka uzbrojona w internet.

Milion to podstawowa jednostka miary odbiorców sztuki. Sztuka usieciowiona pyta „ile milonów?”

Tworzywo demiurga

Czytając prace klasyków, takich jak Goody, moje egzemplarze książek kończą jak notesy. Niemal każda strona zawiera notatki, komentarze i skreślenia.

Myślę, że podstawowym problemem całej literatury zajmującej się kwestią oralności i piśmienności, a zwłaszcza piśmienności, jest łączenie czy też przeciwstawianie piśmienności właśnie formom oralnym. O ile pismo można wyodrębnić i analizować jako zestaw komponentów, o tyle z oralnością, mową jest już zupełnie inaczej. Mowa jest swojego rodzaju „wyjściowym składnikiem” każdego systemu komunikacyjnego.

Jak zresztą zauważa sam Goody, radykalizm każdej rewolucji komunikacyjnej jest zawsze cząstkowy. Żadna bowiem rewolucja nie przekreśla doświadczeń człowieka. Między innymi dlatego wiemy w ogóle, że mamy do czynienia z rewolucją. Tak jest też przecież z pismem, które – z perspektywy mechanicznego czasu (Gutenberg) – nie tylko ukazuje nam swoje znaczenie (znaczenie „rewolucji”), ale przede wszystkim wskazuje skalę potencjalnych rewolucji komunikacyjnych (kolejnych, potencjalnych systemów komunikacji). Skoro pismo, to „trywialne” (z dzisiejszej perspektywy) narzędzie, było w stanie dokonać tak dużych przemian, to co są w stanie zrobić znacznie bardziej zaawansowane systemy?

Czy naprawdę uważamy alfabet za ostateczny system komunikacji?

Jeśli ulegamy (za)programowaniu przez pismo, to nigdy nie wydostaniemy się poza to, co możliwe dzięki niemu. Kultura oralna, kultura piśmienna, kultura komunikacji jednorazowej różnią się właśnie możliwościami dominujących mediów.

Subiektywizm, obiektywizm, natychmiastowość.

Natychmiastowość, nie opisująca się w kategoriach obiektywnych czy subiektywnych. Jeśli coś jest już, nie możemy mówić o interpretacji, ale o mediach odruchowych, o instynktowności. System komunikacyjny, który nie wymaga interpretacji dla działania, system w którym szybkość działania jest kluczowym aspektem struktury. Lepiej szybciej niż dokładniej, lepiej teraz niż za chwilę. Lepiej mniej ale szybciej.

Ruchome kontekstualizacje.

Wraz ze wzrostem szybkości komunikacji spada znaczenie dokładności tego, co i jak przekazujemy. Zawsze jest czas na korektę, uzupełnienie, rozszerzenie. Liczy się odświeżenie. Komunikacja nie przebiega już na osi wysyłam-odbieram – jest jak pociąg, którego początek jest już na stacji docelowej, a koniec jeszcze na początkowej. Nawet nie strumień, ale elastyczny cel, narzędzia i przeznaczenie. Możemy nawet wymienić w „międzyczasie” strony komunikacji (można przecież „wsiąść” i „wysiąść”).

Pismo i oralność są dodatkiem do komunikacji ruchomej. Definiującej swój alfabet w akcie komunikacji. Jednorazowe alfabety.

Trwałość zapisu nie jest zaletą ale wadą.

Kto nie chciałby książki, która jest zawsze aktualna?

To nie „żywa mowa” kształtuje dzisiaj naszą umysłowość, ale programistyczne tabele, algorytmy i wszystko to, co z formy pisemnej przemienia się w pismo-w-działaniu, maszynę piśmienną. „Martwe” tabele księgowego ożyły za sprawą mechanicznego mózgu i odgrywają swoją niesyntaktyczną pieśń.

Jak nazwać słowo pisane, które „przemawia samoistnie”? (prze-mawia).

Czy taka mówiąca piśmienność przekracza granice piśmienności?

Uniwersalizm wiąże się z istnieniem systemu. Przemawiające pismo jest ostatecznym uniwersalizmem. Nie potrzebuje już człowieka ani do prze-mówienia, ani do prze-czytania.

Uniwersalizm nie wymaga człowieka, wymaga jedynie ludzi.

Pismo kształci czytelników. Kogo kształci komunikacja jednorazowa?

Komunikacja jednorazowa nie zna dystansu.

książka

To trochę spóźniony wpis, tak jak zresztą wszystko w natychmiastowym świecie. Ten brudnopis w formie bloga w marcu skończył 5 lat. Czy to dużo na brudnopis? Pamiętacie co notowaliście 5 lat temu? W moim przypadku brudnopis staje się powoli jedynym zapisem. W świecie, w którym nie ma czasu na tworzenie w satysfakcjonującej jakości, forma tymczasowa staje się formą dominującą.

A forma komunikuje treść. Treść jest tymczasowa. To struktura internetu jako medium. Krótkotrwałość jest ważniejsza niż przekaz.

Jakość nie znika, ale staje się jeszcze bardziej niedostępna.

Notatki na tym blogu miały w zamyśle służyć napisaniu książki. Minęło 5 lat. Czy to dużo czy mało?

Dla mnie to wciąż mało. Mało dla książki. Książki, rozumianej jako pewna forma namysłu, forma oddzielenia się idei od człowieka, forma dotarcia do przypadkowego czytelnika, forma dzięki której mój umysł jest w stanie pokonać moją cielesność. Książka to forma. Podobnie jak blog to forma.

Forma.

Napisałem w życiu kilka książek, kilka rozpocząłem, wydałem tom wierszy (większości jednak nie wydałem), nakręciłem kilka filmów (etiudy), namalowałem kilkanaście obrazów (większość jednak wylądowała na śmietniku), zrobiłem kilkanaście tysięcy fotografii, z czego tylko kilkadziesiąt nadaje się do pokazania.

Całe życie tworzę pomniki form.

Książka to kolejna forma. Rozpięta pomiędzy trywialnym i hermetycznym

 

Jaką treść komunikuje książka?

Strukturę? Liniowość? Następstwo? Całość? Spójność? Trwałość? Porządek?

 

Uniwersalizacja to wtórne uporządkowanie. I dotyczy to także książki, czy też – czego starałem się dotąd unikać – także słowa, w tym słowa pisanego, a szerzej – języka. Języków. Alfabetów. W tym nowego alfabetu.

 

Natychmiastowość i trywializacja, nieunikniona przy umasowieniu komunikacji, w naturalny sposób spycha treściwość i namysł do pozycji nieszkodliwego ekscentryzmu nienadążającego za współczesnością.

 

Gubiąc refleksję stajemy się zwierzętami poświęcającymi własne życie na zarabianie pieniędzy.

Tworzymy jednorazowego człowieka.

 

Każdej epoce przynależą różne sposoby komunikowania się, jak np. ten blog. Coś komunikuję, nie bardzo wiedząc do kogo. Nie wiem też, co zostanie zrozumiane. Komunikuję się, często sam ze sobą, w paczkach – w rozmytej strukturze powiązań. Nie wiem czy to jest rodzaj odwzorowania rzeczywistości czy też odwzorowanie tego jak myślę?

Czemu służy ten blog?

Na pewno studentom przepisującym definicje social media w czasie sesji. Służy też mojej własnej mobilizacji – do myślenia. Czy czemuś więcej? Nie wiem.

Trywialne nie będzie oryginalne.

Nasze narzędzia i formy komunikacji są niedostosowane do liczby ludzi. Jest nas za dużo, aby komunikować się tak jak wcześniej.

Nie jest to nowy paradygmat, jakby chciał Kuhn, ale nowe uniwersum, w którym musimy ustanowić dopiero definicję paradygmatów.

Dotychczasowy układ społeczny opierał się na nieufności. Tak były i są definiowane prawa i obowiązki „systemu społecznego”.

Nowy, piękny świat opiera się na zaufaniu, nawet jeśli początkowo naiwnym. Dlatego nie potrzebuje stałych praw, ani nawet niczego przypominającego statyczny zbiór wytycznych. Dynamiczny system społeczny nie jest jednak siecią. Sieć z natury rzeczy, choć odporna i do pewnego stopnia elastyczna posiada tendencję do zapadania się i wymaga zawansowanych operatorów. Społeczeństwo klasyczne dążyło do urzeczywistnienia sieci, społeczeństwo usieciowione dąży do pełnego dynamizmu. Dynamiczne społeczeństwo nie jest strukturą.

Książka strukturą jest.

Pisząc książkę będę pisał do tych, którzy w świecie struktur są.

Czy jednak na pewno?

Czy wzrost dostępności Dialogów Platona, sprawił, że na świecie jest więcej filozofów?

Struktury posiadają ograniczoną zdolność do replikacji. Struktury są pewnego rodzaju indywidualizacją organizacyjną, przynależną typom organizmów (organizm=organizacja).

 

Książka jako taka, bez względu na przynależność do organizmu społecznego jest także uniwersalizacją.

 

„Tekst jest tkanką cytatów, pochodzących z nieskończenie wielu zakątków literatury” (Barthes)

 

Pisząc książkę autor staje się nie tylko częścią nowej organizacji, ale także cofa się w czasie społecznym.

 

Książka jest kumulatywnością.

Książka z zasady nie jest czymś skończonym.

Książka nie posiada autora, tylko autora uporządkowania. Rola ta zmniejsza się wraz z publikacją książki, gdy z czasem coraz większą rolę odgrywa czytelnik, który nie jest bierny, ale dynamicznie interpretuje nowe uporządkowanie. Nauczyliśmy się patrzeć na człowieka z książką jak na człowieka czytającego, a nie człowieka myślącego. Z każdą nową interpretacją, spada rola autora.

Książka zawsze gdzieś odsyła.

Książka odsyła do świata, który nas obchodzi. Czyli do świata, który jest rozpoznawalny. Książka odsyła do świata który istnieje.

Stopień wiedzy, a zatem obszar naszego świata, zakres indywidualnego uniwersum nie jest skorelowany z wysiłkiem jaki wkładamy w jej pozyskanie, ale ze stopniem ciekawości.

To jakie wnioski wyciągamy, zależy od tego co jest dla nas dostępne, a co nie. Indywidualne uniwersum jest zakresem wniosków. Jest zakresem rozumowania.

Bez względu na to, od któregokolwiek końca współczesnej rzeczywistości zaczniemy i tak szybko natkniemy się na więcej pytań niż odpowiedzi. Bez ciekawości utkniemy w danych interpretacjach. Nasza skala poznawcza poszerza się tak szybko, że w kwestii idei człowieka dalej jesteśmy tam gdzie Platon. Instrumenty mierzenia świata przerastają nasze możliwości rozumienia.

Jednak język jest ostateczną miarą wszystkiego.

Wyobraźnia jest ostateczną techniką.

Wyobraźnia jest tajemnicą, głębią. Jest nieostateczna.

 

A część nigdy nie będzie całością, nawet jeśli tak uznamy.

 

Irracjonalność i racjonalność, odkryte i zakryte są częściami pozaracjonalności. Racjonalność to niekończąca się interpretacja. Jeśli coś jest nieskończone to jest niepodzielne.

Szaleństwo zawsze jest pełne, ale nie samotne. Interpretacja potrzebuje formy, a forma treści. Obłęd, sen, marzenie przebija powierzchnię realności, aby odkryć głębię nowego wymiaru. Głębia nie ma formy ani treści.

Książka jest nieostateczną krawędzią wyobraźni.

„Na początku był czyn, środkiem jest słowo, na końcu jest westchnienie ostatecznej kruchości.” Karl Kraus

Overconcentrated social units

Leopold Kohr

 

O globalnym społeczeństwie

But as the number of their victims increases, the time for apologies and even for indulging in guilt feelings begins to dwindle, and individual executions or burials not only become cumbersome but technically unfeasible. So new practices have to be initiated. Now the victims are led to wells, trenches, or rivers, executed on the spot, and then simply thrown in.

This represents less an increase in viciousness than an adjustment to the requirements of new situations which could not be handled with previous means.

 

The bystanders, on the other hand, now begin to treat massacres as if they were holidays.

via: http://lsphoto.de/ccblog/

 

O momentum

The objective fact of physical power alone is not all that is needed in order to cause its eruption into war. It must be coupled with the belief that the critical volume of strength has been reached, for, without such conviction, even the greatest power is no power while, with it, even inferior strength may provide the impetus of aggression.

 

Russia would follow the same policy of aggression if she were led by a group of saints.

 

If the Russian leaders act as they do, it is not because they are bad, nor because they are communists, nor because they are Russians. They act aggressively because they have emerged from World War II with such a formidable degree of social power that they think they cannot be checked by any possible combination confronting them, or that there will be a time in the near future when they can no longer be checked.

Wherever and whenever they had this conviction in the recent past, they attacked, invaded, and made war. Finland, Estonia, Latvia, Lithuania, Czechoslovakia, and the other satellites are all monuments to Russian power.

 

 

Krawędzie chaosu

…the mobile balance, dependent on manifold littleness

via: en.artlimits.com

 

The next thing

Man the individual, the active, is replaced in mass states by man the type, the passive.

 

 

Osobliwość

Modern techniques have given some elasticity to the concept of what can be taken in at a single view, extending the population limit of healthy and manageable societies from hundreds of thousands to perhaps eight or ten million.

But beyond this, our vision becomes blurred and our instruments of social control begin to develop defects

which neither the physical nor the social sciences can surmount. For at that point, we come face to face with the instability which nature has imposed on oversize.

 

Demokracja cyfrowa

Society runs almost on its own momentum and thus permits the dedication of the principal part of the citizen’s life to the improvement of the individual rather than to the service of the state.

 

 

Innovation hubs

“…the worth of Harvard and Oxford lies largely in the fact that they keep on their shelves the great men of the little states.”

 

Innovators

Philosophers, as also poets and artists, were by nature universal geniuses because they always saw the totality of life in its full richness, variety, and harmony without having to rely on secondhand information or to resort to superhuman efforts.

 

Culture is the product not of peoples but of individuals

 

 

Links

But once we broaden our scope to regions beyond the horizon, and extend our affections to vast multitudes such as nations or humanity, everything begins to elude our grasp. What was ours in our ponds has been lost in the oceans, and our previously undisturbed emotions are now forever subject to the disturbances occurring on these vaster scales at every moment.

In our villages, there may be an upsetting murder once in a decade. The rest of the time we live in unruffled peace. In a large community, on the other hand, there is murder, rape and robbery every hour in some distant corner.

But since we are linked with every distant corner, every local incident turns into an issue, a cause, a national calamity clouding our skies not once in a decade but all the time.

 

 

This is the Holy Roman Empire of which Lord Bryce has quite properly remarked that it was neither holy, nor Roman, nor an empire. It was a loose federation uniting in a single framework most German and Italian states, and lasting for the fantastic period of a thousand years

 

 

The fascinating secret of a well-functioning social organism seems thus to lie not in its overall unity but in its structure, maintained in health by the life-preserving mechanism of division operating through myriads of cell-splittings and rejuvenations taking place under the smooth skin of an apparently unchanging body.

 

 

The Breakdown of Nations. Leopold Kohr.

Human – the next „thing”

Racjonalny egoizm. Świat obiektowy i zmiana perspektywy ja na perspektywę GoPro, perspektywę w której nie jesteś centrum świata, nie jesteś nawet jego częścią. Jesteś elementem.

Element człowiek

 

Ulepszamy świat, ale czy ulepszamy siebie?

W usieciowionym świecie rzeczy, człowiek jest kolejną „rzeczą”. Obiektem, zbiorem danych, węzłem.

 

thing

via: http://datamining.typepad.com

 

Usieciowione społeczeństwo przeciwstawione zobiektywizowanym systemom ICT.

Rządy mogą co najwyżej wpływać na spowolnienie propagowania się technologii ICT.

We władzy negocjacji sieci rządy nie są potrzebne.

Przestrzeń społeczna przeciwstawiona przestrzeni analitycznej.

 

„People crushed by law have no hopes but from power. If laws are their enemies, they will be enemies to the laws; and those who have much to hope and nothing to lose will always be dangerous.” Edmund Burke

 

The Age of Optimism.

My jesteśmy miastem (ad Castells). Europa jest miastem świata. Rolnictwo jest gałęzią miejskiego przemysłu. Wszystko jest kontrolowane. Nawet nazwy produktów. To wszystko dla Twojego komfortu.

 

Epoka wiktoriańska –> The Age of Object-ivism.

second industrial revolution –> digital revolution

bourgeois century –> 1/99

professionalization –> algorytmizacja

separate spheres –> integrated spheres

solidarism –> collectivism

Victorian morality –> porno morality

Positivism –> objectivism

Darwinism –> digital adaptationism

Impressionism –> selfie-izm

 

 

Za W.S. Brockington, Jr. (USCA):

 

It was an age of optimism and faith in the future.

human reason and progress

science

ensure continued progress

they were products of their environments

 

Under the leadership of Denis Diderot, “philosophes” began assembling an Encyclopedia, which would be a compendium of all human knowledge.

Such knowledge would expose the superstitions and bigotry of the existing order

…teach the virtues of the wonders to be derived from the discoveries of science

 

…only a free economy could liberate the productive forces…

free economic system – guided by an “invisible hand” – so as to benefit and enrich all society.

…political institutions and practices that would best conform to the needs of different types and sizes of society

O współczesności.

W asymetrycznym świecie zwyciestwo przychodzi przez złamanie tradycji.

Innowacja jako źródło wzrostu.

Tej koncepcji przeciwstawiana jest koncepcja świata hybrydowego w którym generałowie są politykami, a politycy generałami.

Konflikt jako źródło wzrostu.

Ostateczna sofistykacja

Nie żyjemy już w świecie systemów. Oczywiście systemy nas otaczają. Ale już nie kształtują. Systemy są jak drzewa, które mijamy. Drzewa są dobrą analogią, bo są strukturami explicite. Zwracamy uwagę tylko na te połamane. Na zbuntowane struktury.

tree structur

via: http://www.ninapandolfo.com.br/blog/

 

Jeśli „przyszłość jest teraz” to czym jest jutro?

Przyszłość jest spóźniona. Przyszłość objawia się na początku. Przyszłość nie jest celem. Im większa szybkość, tym większe poczucie stałości rozmydlenia. Liquid modernity to widok z punktu widzenia statycznego obserwatora. Obserwatora, widza, odbiorcy. Perspektywa grzędy.

Ekspotencjalność oznacza, że Wszechświat nie tylko się rozszerza ale także przemieszcza. Różnica pomiędzy systemem a systemem ekspotencjalnym jest taka sama jak pomiędzy koniem trojańskim a koniem mechanicznym.

Fundamentalnie systemy posiadają właściwość predykcyjną. System zawsze wybiega w przyszłość. Jeśli przyszłość jest teraz, czym jest predykcja? W najlepszym razie fałszerstwem kreacji. Nie świadomość możliwości, ale świadomość ograniczeń.

Wzrost ogranicza poprzez pozbawienie kontroli.

 

out of control

via: http://thisiscolossal.com

 

 

Zniknął związek między bliskością i natychmiastowością.

 

(To, że analizujemy razem przestrzeń i czas nie oznacza, że łączy je jakiś związek, poza tym jaki my sami nadaliśmy zegaro-wymiarowi)

 

 

Wytwarzanie jest przeciwne tworzeniu, automatyzacja jest przeciwna wytwarzaniu.

 

 

Internet – już.

 

Podobno tekst umiera, a może to człowiek umiera?

 

Człowiek jest wynalazkiem pisma.

 

infinite

 via: http://www.creativeapplications.net/

 

Narzędzia nie są transcendentne.

 

 

Kurt Klaus w Ostatecznej sofistykacji:

– Raj filozofów! Więzienie tak wielkie, że nie ma potrzeby go zamykać. I tak nie wystarczy ci życia by dojść do wyjścia. „Czuj się wolny” – oto, co napisano nad jego bramą.